Spring Polite Study - studia nad etykietą

poniedziałek, 24 listopada 2025

Nie bój się

 


-Kochanie, Jezu, już tęsknię do Ciebie.
- Nie bój się tęsknoty Myszku.
-Nie boję się - Jezu- ja panikuję przed słowem - tęsknota.
- Ale przed słowem tylko?
- Nie, przed Słowem wcale.
- Jesteś słodka Myszko, jak zwykle. 
-Nie będę mogła za długo z Tobą rozmawiać.
- Wiem, Widzę.
- Rośnie mi na kręgosłupie, na grzbiecie raczej, gniewny pióropusz. Nie podchodźcie do mnie, kiedy jest we mnie Jezus.
- I przy Tobie - zapomniałaś dodać. 
- Słowo "tęsknię" rozpromienia się niejakim ciepłem we mnie, w mojej duszy.
Tak Cię chcę.
Co to znaczy - tak Cię chcę? - ja nie wiem, bo musiałąbym się zgodzić na to wymierne słowo- tęsknota- ja się boję, we mnie jest głód Ciebie, ja krzyczę całym głosem, mogę się kiedyś nie opanować. - przed tym głosem, przed tym krzykiem. 
- Przebaczycie, jak ja przebaczyłem. 
- Tak, to dużo prostsze.
- Przebaczenie jest jak świeca Myszko, kiedyś się dopali.
- Będziesz musiał kochać mnie ostro.
- Co to znaczy ostro?
- Przeciągle, nie zmuszenie, lekko jak piórko, - a tak, żebym wiedziała,, - nei rozumem, nie pojęciem, może obrazem, może muzyką. 
- Ja Jestem. 
Znów zacznie ci lecieć krew. Nie mów tyle. 
- Jesteś ....
- Jestem.
Będzie dobrze, moja ty "główko"
 

poniedziałek, 3 listopada 2025

Demony Ziemi

 Demony Ziemi pokonane.



Moja możliwość wzrasta - i cierpienie i powołanie przeszły w stan ukojenia, odrętwienia raczej, przeszły w stan kwarantanny, w bezwzględny nawias  i nie są już postrachem niebios.  Chyląc się ku nieboskłonom- co za banalne powstanie. Oto mężczyzna w surducie - stoi przede mną w postawie zasadniczej, i jedna rękę ma założoną za surdut na piersiach, drugą ma z tyłu - trzyma w niej kwiaty.
Ach kwiaty to rzecz zasadnicza. To zmienia postać rzeczy. Bo czym jest, że tak powiem, "zwykły" mężczyzna? Postrachem niewiast - guru zakonnic- to wszystko, co oślepia, obezwładnia i tak, nie bójmy się tego powiedzieć, bierze kobietę w nawias.
A serce z początku bije miarowo, a potem tak, trzepoce się, dusi, skąd wziąć siły - pyta. Tak, odciąłeś mnie od ziemi - to uwłacza, niech nie pyta, to kalesony, mężczyzna w kalesonach, potrzebuje żony, co noc, kiedy Księżyc wschodzi, kiedy jest pełnia, staje się słowikiem i siada na gałęzi drzewa i zawodzi swój trel żałosny. .....
Kto rano wstaje temu pan Bóg daje. 
Oto świeżość poranka, rosa, która światłością dnia, swoim oszronieniem odszczepia się, moje oko oświetla prawda. Dzieci są światłością świata powiadasz.
I to nie zniknie. 
Opieram sie głową o wilka.  On niesie spełnienie. ALbo rozerwie mi głowę w akcie szału. 
Nie, on przychodzi równie ..
- Żąłośnie ?
- Nie mogę tego napisać.



- ALe taka jest prawda.  Prawda, która wyzwala. 
- Nie tego ode mnie żądasz.
- Żądam wiele i nic.
- Oto wychodzi ze mnie pokusa. Wszelkie zakusy na Twoją męskość. Przechodzą one w stan widzialny. Przechodzą wszystkie w Twoje ręce.
Cały strumień wody żywej przechodzi przeze mnie i wpływa do Ciebie. Jak to sie dzieje, żę stoję w jego nurcie? Całe zapłąkanie ze mnie opada. Ty Jesteś. Nie monumentalny baton. Oto zmieniający kształty, ciepły, zmiennokształtny.
- To juz było. 
- Ludzik z czekolady. Ty jesteś jak Neptun z grotem, obudziła się nasza nieśmiałość, jak za dawnych lat. 
- Kocham Ciebie.
- Ja już ciebie kocham. Niezgułowatość pęka jak bańki mydlane.
-Przecież Ja Byłem , Myszko.
- ALe byłeś jak wiatr, jak burza deszczu.
- A teraz Ja Jestem  jak światło. 
- Jak pochodnia.
- Zamykam się w Twoim płąszczu.
- Tak trzeba .
- Jestem jak Twój rycerz śpiący.
- Może w Karkonoszach?
- Może.. Kto wie?
- Niepotrzebne to pytanie. J a przecież MAM pewność. 
Mam twoją pewność. 
- Opadają więc wszelkie pytania skąd 
- Ja to wezmę. Chetnie wezmę w posiadanie. 
- To część życia . 
- Właśnie. 
- TAk , czy inaczej- żyję.
- Można tak powiedzieć.
- A więc będę się zmieniać. 
- Niewątpliwie.
- A  jaki będzie tego skutek?
- Nie zatrzymasz tego. Życie będzie cię zmieniać. 
Nie było sensu się temu sprzeciwiać.
- Ja będę w radosnej części światła. 
- Tak. Z pewnością. 
- I umrę zadowolona.
- Będę cię do tego przygotowywał przez resztę życia. 
Życia ze Mną.
- Przychodzę do Nieba.
- To dobrze.



Wpadłam w dysonans. Dysonans wywołuje akt twórczy albo atak paniki. Do wyboru. Ale czy trzeba zaczynać od głębokiego zanurzenia? Czy nie lepiej wykorzystać fakt, aby się odsłonić i być produktywnym inaczej. Przez akt twórczy rozumieć ambicję  wyrażaną przez formalny proces twórczy, poparty kwalifikacją. Właśnie, o tą kwalifikację chodzi.  Co zrobić, jeśłi tej kwalifikacji nie ma?
Powiedzieć sobie dobranoc, Ty już się zużyłaś całkowicie. Znużyłaś sobą otoczenie. Jest ciemna noc. A i mnie jest już zanik procesów twórczych, wypowiedzianych; może nawet mamoną. Nie mam prawa do występu. Moje godziny minęły. 
Rachunek zamknięty.
Trzeba żyć inaczej.
Cierpieć i nie przyjmować do wiadomości, że się cierpi. Cały organizm przestawić na wirtualne cierpienie, takie, którego nie ma. Cały akt twórczy przegrywa. 
Ale po co tworzyć? Czy nie wystarczy parę razy prychnąć na sąsiada, odwrócić sie plecami od odnowy . Czy ja wiem?
Po co tutaj przyszłam? Skąd ta depresja? 
Coś, co mogło być kiedyś, dawno temu, przestało być nagle iluzją, sformatowało się nader dosadnie.
Jak się od tego odciąć? Jak dopełnić staranie? - Bo co było, to było? Przebacz. Ja tego nei dokonam. 
Iluzja płonie- wybacz za idiosynkrazje- to słowo, którego nie ma. 
Wiem, że nie ma. 
Jak wybaczyć pustkę. Śmiejemy się, że jej nie ma. Wyciągamy z ziemi korzenie, żeby nie prześwitywała rozpacz.
- Czego się w życiu spodziewasz, a co zależy ode Mnie?
- Kocham Ciebie.
- Ty możesz powiedzieć Mi i bez żalu.
- Kocham Ciebie. Jest we mnie groźny pomruk, że tak jest. 
-To ci minie.
- Jeszcze troszkę.
-Właśnie.
- Nie ma różnic. 
- Odpychasz zbawienie.
- Wszyscy mi to mówią.
- Takie stwierdzenie to już postęp.
- Następna kwalifikacja. I tak w kółko.
- Odsapnij trochę.  

Stigmata

.

Odciśnięte czyjeś piętno w osobowości.
Słyszę wszystkie szelesty świata. Najdrobniejsze. Słyszę jak koty strzygą uszami. Szumy informacyjne. Pojazdy mechaniczne. Skrzypienie długopisu po papierze. 
Najeżdżają mnie dźwięki. Setki dźwięków. Gdy zamykam oczy, opadają na mnie. Nie mogę się poruszyć. 
Jestem w tym właśnie cyklu. Zapoznaję się z nim powoli. Powoli, wciągam nozdrzami powietrze. 
Wydycham je ustami. Kręcące się wokół mnie obrazy zaczynają się łączyć z dźwiękami. 
Oto poruszające odkrycie, dźwięki do kogoś,/do czegoś- należą.





Odkrywam, że mam ciało. Ciało w okolicach piersi faluje. To oddychanie, coś mi podpowiada. Poruszam palcami - wiem, że to palce, to moje nogi. 
Podrywam się, do płuc dobiega tchnienie. Ciało łączy się z nim lotem błyskawicy. Jak w statku powietrznym- wszystkie stery obsadzone; wszystkie zegary, wszystkie mechanizmy do czegoś służą. 

Oto ręce- mają swój cieżar, ale wysyłam do nich świetliste polecenie, to moi wierni druhowie.
Wróżka- coś mi podpowiada.

Tak, tak, - wszystkiego muszę uczyć się od nowa. Mam takie czyste myśli - jak rwacy , górski potok.- zabierają wszelkie spazmy, wszystkie kocie ruchy, błyski w oczach, zapisane szpalty zwinietej w rulon gazety, która tamowała, była blokadą. Wszystkie newsy zamieniają się w białą przestrzeń papieru.
Wszystkie litery trzyma w ręku Twoja dłoń. Litery wchodzą jedna na drugą, tłoczą się w ręku, jest im ciasno, nie tego się spodziewały, może admiracji, może trochę szpanu.
A TY przychodzisz i topisz je w mleku.  Tak, w mleku. Czyż to nie cudowne?

Oto ja- oczyszczona, w dodatku mam czas. 
Mam w duszy źródlaną wodę, już o tym mówiłam, mam rwący potok źródlanej wody. Czego się mogę po tym spodziewać?
- Aż miło jest przyjsć i rozgościć się w twoi sercu Myszko.
- Do czasu. Potem oczy sie odwracają, nie są już wrażliwe na muskanie dłonią, na delikatne głądzenie skóry twarzy, na rozdmuchiwanie ustami wrażliwych kosmyków włosów na czole... I co jeszcze?
Zapach się ulatnia. Ale tak, trochę siły potrzeba, na podtrzymanie ramieniem, na niesie w dłoniach wody, na wewnętrzny skurcz, kiedy ta druga osoba cierpi. 
Ale... nie mówmy o cierpieniu...





- Albo kiedy oddzwaniają w kościele dzwonkami - oto już- po wszystkim, Jezus przyszedł, koniec.
- Nie żartuj Myszko.
- Musisz mi pomóc wstać z kolan. Wiem, że to nei jest łatwe.  Do tej pory Duch był dla mnie nieosiągalny, był z wysoko. A Ty stoisz blisko liścia Ducha, opuść mi go trochę, a napiję z niego trochę źródlanej wody, chłodnej, ożywczej.  
Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko temu. 
Jakby to powiedzieć- nie pragnę kwietyzmu, ale trudno mi przesłąniać  innymi zdarzeniami.
- A Ja ci powiem tak: Będziesz otwarcie brała Mego Ducha, to żadna zbrodnia, umysł jest po to, żeby funkcjonowal. Będę do ciebie otwarcie przychodził, nie powstrzyma Mnie przed tym żadna etykieta. 
- Kocham Cię- wiem, co chcesz mi powiedzieć.
- Jeśli po kilku słowach tak Mnie zrozumiałaś, jak będziesz Mnei rozumiała, jeśli weźmiesz wreszcie Mojego Ducha...



                                       Wszystko na tym zdjęciu się zgadza, oprócz tego , że nie pokazuje zakrzywienia czasu i przestrzeni. Dopiero wtedy to wszystko nabiera kształtu, znaczenia i sensu ...........................................................................................................................................

czwartek, 30 października 2025

Kruszyna


 - Kruszyna Mi zastąpiła drogę i nie dała Mi przejść obojętnie 
- Czymże jest człowiek, że o  nim pamiętasz?

- Ale to na pewno nie lęk, Myszko?
- To rodzaj porażenia Jezu. Rozsadza mi umysł i drżą mi ręce
- Mówiłem ci Myszko, że będzie się działo.
- Oj.
- Ha, ha. 
- Pragnę.
- Myszko, wiesz, wtedy, jeszcze sekunda, jeszcze chwila i bym zdążył.
Położyłbym kres twojej męczarni.
- Co cię wtedy wygnało? Ostracyzm?
- Nie.
- Chęć nagrody, którą chciałam jakoś przyjąć?
- Pentagram na twoim sumieniu?
- Co to znaczy?
- Że nie byłąś wtedy wolna, wystarczająco wolna,chciałam powiedzieć.




- Jezu. mój drogi, chcę rozpulchnić wyjście do Ciebie, pootwieram wszystkie drogi i wyjdę do Ciebie, po prostu wyjdę z tego ciała, które mnie tu więzi, które mnie oszukuje. I oszukało wtedy. Jak ja mogłam być taka uparta.
Przebacz mi proszę.
- Przeprosiny przyjęte. 
WIem, że to cierpienie znosić Mnie tutaj.
- Znosić?
- I owszem, znosić
- Jeśłi chodzi o Mnie, w kwestii tego znoszenia mam odmienne zdanie.
- Dobrze nam idzie.
- Będę oddawać Tobie całe współczucie. Moje.
- Nawet o tym nie myśl.  Nie możesz złamać danego Mi słowa. Wiesz o tym jaka to męczarnia patrzeć na ciało, na duszę, które cierpią.
- Wiem, widziałąm Ciebie w cierpieniu.
- Więc wiesz jak to jest.  Takiego cierpienia, jakie zniosłaś dla Mnie, nie radziłbym nikomu.
-*************************
-***************************
- Ty wypełnisz mnie całą i moje ciało tego nie zniesie. 
- Żądaj szacunku, nie wypełnienia.
- Przecież Ty wiesz. jesteś jedynym mężczyzną na świecie , który...
- Który co?...
- Walczy dla mnie? Ale tak naprawdę walczy, majac przede wszystkim zawsze mnie priorytetowo.
Przecież wiem.
- Ja Ci służę.
-Co to znaczy- służę Ci?
- Robię wszystko dla twojej większej wygody- ze Mną w roli głównej.
Patrz, oboje zatem jesteśmy spełnieni.




- Chryste..
- Nie żałuj słów Myszko.
_****************************
-**************************
- Supersłowa!
Wraca mi umiar.
I Rozsądek.
- Myszko, to tak każdy, dla zabawy , może powiedzieć, że Mnie kocha. Co z tego, że Mnie kochają, mówią, że Mnie kochają.. Co z tego?
Myszko, jesteś taka krucha...
- I szacunek. 
- I w innych Domach mogłoby tak być- gdyby Mnie kochali.
Gdyby ktoś pokazał Mnie ludziom. Kiedy w Boze ciało idę przez miasto, tak..
- Nie mogę tego napisać. To byłaby przesada.
- Myszko, ucałuję twoje piszące ręce. Jesteś taka mądra, taką cię chcę, taką cię szanuję, taką ciebie chcę. , taką ciebie pragnę uściskać.
- Myszko!
- Nie mogę Cię nie mieć.
Nie mogę.
- **********************
- **********************     

- Oddaję Ci mój szok, Jezu.
- Chętnie po niego wyciagam dłonie. Nie chciałam Cię szokować.


-***
-***

- Myszko, nie chodź sama po Domu. Tylko o  to cię proszę. 
- Oddaję Ci kochany Jezu wszystkie swoje widzimisię. 
- Weź Mnie w ramiona Myszko! Oddaję ci się cały..
- <3
- Jesteś taka kruchutka.....                                                                                                                                                                 

poniedziałek, 27 października 2025

Łzy

 - Myszko, czy ty Mnie słyszysz?
- Nie bardzo.
- .......................................
- Myszko, nie bedę mógł mówić do ciebie, jeśli nie będziesz chciała Mnie słyszeć. Jesteś jeszcze młoda, kochanie..
- Tak, ale te wszystkie rzeczy odcisnęły na mnie piętno. 
- Jakie piętno kochanie? Jesteś taka malutka w moich ramionach.
- Jak kaczuszka. Żółciutka, nieopierzona kaczuszka. Wymagasz ode Mnie więcej. Wciąż więcej.
No dobrze. Cóż. Czy mam mieć wynaturzone kształty?
- Jak komik? Nie kochany Niczego bym tak bardzo nie zniosła, jak Twojej zakapturzonej mowy.
- Czyli jestem jak kat w czerwonym kapturze i ręce mam oparte o topór?




- ..........
- Zaskoczyłem cię?
- Mam juz dość  cmentarzy.
- Przecież chciałaś umrzeć.
- Nie tak.
- Czyli jak? Śmierć jest jednakowa. To zniszczenie. Przekształcenie materii w niebyt.
- Ty też..
- Nie Myszko. Nie pozwolę ci się wyśliznąć. Rozmawiamy przecież o tobie. Zawsze o tobie.
- Liczy się perła, nie łzy perłopława?
- Właśnie. Choć. To zależy. Jeśłi założyć , że perła to ty, a łzy to ty
-a łzy to Twoje poświęcenie? Nic nie trwa wiecznie. 
- Nie Myszko, z wyjątkiem Mojej miłości do ciebie. 
-Ja mam agonię wypisaną w moim prawym oku. 
Przez nie wyziera na świat zniszczenie, prawo, sprawiedliwość.
- A w lewym oku?
- W lewym jest miłość, skrajne poświęcenie, szaleństwo miłości, do granic absurdu.
- Więc Myszko...
- Ja Cię kocham Jezu.
- Ja chcę więcej od ciebie. Nie pozwolę ci tak zniknąć. 
-Chcesz więcej, więc przyjdź i weź. 
-Nie wezmę. Nie. Cierpliwosci.
- Mam przejść przez wszystkie fazy w cyklu? Ja już jestem poza cyklem. 




-Myszko... Kochanie...
- Cóż Masz dla mnie poza cierpieniem.
- Otwieram przed tobą swoje serce, to nie dość?
- Ależ ja jestem łasa na Twoje serce, pragnę go całą duszą, głoduję, skamlę, przychodzę prosić, błagam, leżę przed Tobą krzyżem.
Zwariuję. Przez Ciebie.
Nie chcę takiej miłości. Nie chcę. Zrozumiałam. Nie mogę tak dalej żyć. 
- Myszko! Nie dam Ci Krzyża większego od tego, który potrafisz nieść. Jeśli o Mnie chodzi nie dałbym ci go wcale. Po co?
Ty już przeniosłaś wszytkie krzyże. Po krzyż zapomnienia włącznie. Nie wracajmy do tego.
- Chcę się uspokoić.
- Tego nie mogę ci obiecać skarbie. 
- Więc uspokoję się sama.
- Nie chcę tego oglądać. Kiedy przyjdziesz pić?
- Czy możesz mnie unieść? Mnie i mój krzyż?
- Czy mogę? Będzie to dla mnie zaszczytem.
Nieść twój krzyż? To dla Mnie skarb.
- Jezu
- Słucham
- Zaufałąm Ci.
- Wiem kochanie. Wiem. Wiem. Już dobrze. Moje, moje kochanie..
- Nie znajduję nigdzie i u nikogo ukojenia Jezu. 
Przestaje mi wystarczać i msza i modlitwa.




- Wiem kochanie.
- Słowo "cała jestem głodem" kiedyś mnei śmieszyły, teraz to jest słowo o mnie. Przechodzę wszelkie możliwe granice szaleństwa. Gdzie dojdę? Gdzie jestem? czy mój mózg ma jeszcze granice rozsądku?
Nie wiem, co mówię, co wygaduję, śnisz mi się w każdym słowie. Nie...
- Nie, Myszko- nie mów Mi nic więcej. 
- Mam rozstępy duszy.
- WIem Myszko, już dawno ci o tym mówiłem. To wszystko dlatego, że nie piszesz.
- Mogłabym pisać godzinami. 
- WIęc dlaczego nie piszesz? Nie szkoda ci przecież papieru?
- Słyszałam niedawno zdanie, że trzeba oszczędzać papier, bo mamy kryzys.
- Nie mów bzdur.
- Naprawdę.
- Myszko to żart. To na pewno był żart.
- Jezu, nie mogę już dalej. Nie wiem, co będzie.
- Nie martw się Myszko. Ja już się wszystkim zająłem. Nie płacz tyle. Jeśli już musisz, to Mnie "w rękaw" Chcę "mieć" wszystkie twoje łzy. Czyli tyle, ile będzie ci potrzeba. Mam nadzieję, że kiedyś jasno spojrzysz Mi w oczy i oboje będziemy się śmiali, z radością, bez oglądania się na łzy.
- Kiedyś w ogóle nie mogłąm płakać.
- I teraz ci tego nie życzę. Płakać też nie jest lekko.




- Nie jest. Kiedyś i każdą łzę, którą miałam uronić, roniłąm nad Tobą. Nad Twoim umęczonym ciałem. 
Nigdy nie płakałam nad sobą. Ani razu. Ani nad sobą, ani nad mężem, ani nad żadnym dzieckiem.
Tylko Ty Mnie wzruszałeś. Ty Jesteś jedynym moim początkiem.  To się tyczy wszystkiego.
- na dzisiaj dosyć już łez. Nie chcesz chyba, żebym i Ja się rozpłakał?
- Tego bym nie zniosła.
- No! Tak już lepiej. Zjedz sobie.
- Odeszła mi ochota od jedzenia.
- Nic dziwnego. Ale proszę- zjedz.  Zjedz dla Mnie. Proszę.
- No dobrze.

niedziela, 26 października 2025

Zagadki


 -Jezu, za wszelką cenę usiłuję zachowywać spokój.
-Przez to, co powiedzieliśmy ci dzisiaj o pornografii?
- Tak, to cięcie między uszy.
- Zrozumiałaś Mnie Myszko.
- Tak, nawet wyobraziłam sobie jak to wszystko ma wyglądać.
Usiłuję to wszystko wytłumaczyć sobie.
- A i nie wychodzi? 
- Nie.
- Jestem Mi potrzebna, tak?
- tak.
***********************
************************
- Chwila ulgi, Jezu.
- Myśl jak to dobrze.
- Połechtała mi uszy, mile.
- Wchłonęła się?
- Tak.
- Zasymilowała się?
- :) 
- Uśmiechasz się do Mojego SŁowa?
- Tak, bo chcę, żeby ci na nim zależało.
-Jestem.....
- Cicho Myszko, Cicho.
- Oddaję ci Jezu szok pustyni.



Jezu, ja nie wytrzymam tego chodzenia po ziemi.
Czemu mi z tym tak ciężko?
- Bo chcesz dorównać Moim krokom?
- Nie, chcę znowu zostać małą Myszką.
- I jedno i drugie to prawda.
Myszko, mów do Mnie. Bardzo dużo do Mnie mów.
- Jezu, bardzo mi ciężko z tym, że "z problemem" takim jak szukanie Ciebie nie można trafić do ludzi kościoła. 
- Można Myszko. Tylko, kiedy zaczęłaś Mnie szukać byłaś już mężatką , w sensie miałaś tu już męża na ziemi.To Ja to kochanie wszystko odwróciłem.  
Myszko- ty jesteś Mój majstersztyk. W tobie lokuję Mój majestat. Jedno twoje westchnienie do Mnie i Jestem, Jestem już przy tobie. Wkraczam w twoje ciało, w twój umysł, w twoje serce, w twoje życie intymne, w twoje życie małżeńskie...
- Już mi lepiej.
- Myszko, wkraczasz na statek i zastanawiasz się, co powiedzą marynarze, prawda?
- To prawda znana, stara jak świat.
- ALe co? Ty jesteś gorsza?
- Skąd to przekonanie?
- No skąd?


- Ty mi powiedz Jezu, nie zadawaj mi zagadek, proszę.
- W ogóle o tym nie myśl. Ty jesteś zorganizowana we Mnie w taki sposób, o jakim oni nie mają nawet pojęcia. 
Gdyby mieli żony, może byłby w stanie coś o tym powiedzieć.
- A nie patrzą na życie sióstr zakonnych?
- Rzadko, prawdę mówiąc
Zastanawiają się raczej skąd tyle wiesz o świętości.
Oni się uczyli tyle czasu, tyle lat, i nadal nie mają o tym tyle pojęcia- co My.
- Ale ja im częściowo powiedziałam. 
- Bingo.  Nie będą już się nad tym tyle zastanawiali .
- Chcę Cię zjeść.
- Chodź więc do Mnie, wprost do Mojego serca.                                                                                                                                                                                                                          


sobota, 25 października 2025

Zakochana Ziemia



 -Jezu.."
- Słucham...
- jestem przykra?
- Co ty mówisz, skarbie, słonko?
- Mam w sobie zaczyn słodowy..
- Bez tego nie ma dobrego piwa. A jest przecież złociste. Sama tak lubisz.
- Muszę być w takim razie pokorniejsza,
- Nie musisz .
- Spokój?
- Masz rozedrganie- to wszystko. Po tylu latach to naturalne.
- Pozwól temu wybrzmieć. 
- Działasz trochę jak kamerton, to prawda.
Ale to się staje działem duszy wrażliwej. Wszystko .
- Nie będę zatem dzieliła włosa na czworo.
Pozwolę temu- "wybrzmieć"
- Nie jesteś zniewolona, jeśli o to idzie.
Nic się nie stanie, czego byś nie chciała.
Zapewniam cię.



- Strach ma wielkie oczy?
- Włąśnie.
-Hm
- Za to cię kocham. Za to otwarcie na Wszelkie Boże- w Trójcy Św-  otworzenie szeroko drzwi na działanie Ducha Świętego. 
- Myślałam, że tego nie potrafię.
- Myliłaś się zatem.


******************************************

- Budzik dziś nie zadzwonił. 
- Kocham cię taką- spóźnialską, spóźnioną, zuchwałą,
-I...?
- I wrażliwą na wszelki poryw Mojego "Bluźnierczego" Serca.
- Dlaczego "bluźnierczego"?
- Kocham cię i tak.

********************************************



- Nie mogę mówić wprost.
- Co nie oznacza, że nie możesz mówić wcale. Jesteś taka wrażliwa. I inteligentna. I spełniona.
Nareszcie. Moja Myszka Mnie wielbi. 
czekałęm,, kiedy Mi to powiesz - oddaję Ci wszelką niewierność mojego serca"- naprawdę na to czekałem. 
- Teraz już mnie masz.
- Trzymałem cię za słowo- jesteś mało inteligentna i mało wrażłiwa....
-...i mało wykształcona...
- To pośpiech. To tylko pośpiech.
- Albo lenistwo.
- O lenistwie nie może być mowy.
- Daj Mi dokońćzyć.
Wszelkiej chwały Ci nie dostaje - jeśli tragizujesz. Pozwól sobie pić  wino, to ci dobrze robi. 
Nie patrz na duchowy szczyt , czy on przyjdzie , pokonaj pokusę gapienia się na własne szczęście.
Porzuć owoc komfortu i "ruszaj " się we Mnie.
- "Ruszać " się w Tobie, aha
-Myszka.
- Słucham skarbie.
- Myślę, że nie umiem słuchać przez moją poprzednią śmierć męczeńską. Lękam się ludzkiej agresji przeciwko mnie. 
-masz dobre wyczucie  sytuacji,
Myszko,musimy  kluczyć - to ci się spodoba.
- Kluczenie- bene
- Wyciszenie zatem.
- Wyciszenie- Myszko. Nie będzie bolało.
- Będzie. Przecież wiemy o tym Oboje.
- Nie da sie inaczej skarbie.
- Ale tylko z Tobą. 
-Nie zaczynaj.
- Zaczynam "ruszać " się   w Tobie
- Zakochana ziemia.
- No dobrze, niech Ci i tak zatem będzie.   

      


                                                                                                                                  

Netykieta- jak pisać maile