Biblia Hebrajska( lub Stary Testament) zaczyna się "na początku" , a więc "w bardzo dobrym miejscu, aby zacząć"
PRADZIEJE ( KSIĘGA RODZAJU 1-11)
Po opisie stworzenia kosmosu biblia koncentruje się na pierwszych ludziach, Adamie i Ewie, którzy, choć zaczynają w raju, kończą "Na wschód od Edenu"
Powodem tej zmainy adresu jest to, że wąż przekonuje pierwszych ludzi, aby sprzeciwili się przykazaniu Bożemu, zabraniającemu jedzenia zakazanego owocu.
Potem jest juz tylko gorzej - potomkowie Adama i Ewy, Kain i Abel, jako pierwsze na świecie rodzeńśtwo, zaczynają ze soba rywalizować, co doprowadza do śmierci Abla i ucieczki Kaina.
Spirala upadku nakręca się coraz bardziej i świat staje się areną tak przerażającej przemocy , że Bóg zsyła potop, aby go zniszczyć. Jedynymi ocalałymi są mężczyzna imieniem Noe i jego rodzina oraz zwierzęta przewożone na statku wycieczkowym , który Noe buduje, aby przetrwac potop.
Po potopie Bóg obiecuje Noemu, że nigdy więcej nie zniszczy ziemi. ( To tzw. przymierze z Noem)
Wszystko zostaje zatem wyzerowane, ale ludzie znowu wybierają niewłaściwą z moralnego punktu widzenia ścieżkę postępowania, uznając, że zamiast, jak przykazał Bóg, zasiedlać całą ziemię, lepiej zbudować miasto i gigantyczną wieżę, "której wierzchołęk będzie sięgał nieba"
Zaniepokojony tym, że taka niekontrolowana potęga moze doprowadzić do katastrofy, Bóg rozprasza mieszkańców miasta, mieszając im języki. Niedokończona wieża i miasto otrzymują nazwę "Babel"
( od któej pochodzi angielski wyraz babble- bełkot- oznaczający wysłąwianie się w niezrozumiały sposób.
Pomimo trudnych początków rodzaju ludzkiego zgodnie z planem Boga ludzie mają wieść dobre życie, co oznacza dobre relacje z nim samym i dostęp do bogactw Jego stworzenia.
Dlatego właśnie historia Adama i Ewy zaczyna się w raju, gdzie mogą oni w nieograniczony sposób doświadczać Boga i siebie nawzajem oraz cieszyć się łaskami bożego stworzenia,
Teraz ludzie żyją w "raju utraconym" , ale Bóg jest zdeterminowany i chce znaleźć jak najlepsze wyjście z tej niekorzystnj sytuacji.
🌧️ Arka nadziei — opowieść o Noem
Noe
W czasach, gdy ziemia była pełna zgiełku, a serca ludzi zatwardziałe, żył człowiek imieniem Noe — cichy, pracowity, niepozorny. Nie szukał poklasku, nie gonił za złudnymi skarbami świata. Jego dusza była jak studnia — głęboka, czysta, wsłuchana w głos, który nie był z tego świata.
Pewnego dnia, gdy niebo jeszcze nie zdradzało żadnych znaków, Bóg przemówił do Noego. Nie był to głos grzmiący, lecz cichy szept w sercu: „Zbuduj arkę. Nadchodzi potop. Ocal to, co dobre.”
Noe nie pytał „dlaczego?” ani „czy to konieczne?”. Wziął drewno, narzędzia, i zaczął budować. Dzień po dniu, wśród kurzu, potu i drwin.
Ludzie z wioski przychodzili, śmiali się, wskazywali palcami: – „Patrzcie na szaleńca! Buduje łódź na suchym lądzie!” – „Czyżby chciał żeglować po piasku?” – „Niebo jest czyste, Noe! Czyś postradał rozum?”
Ale Noe nie odpowiadał. W jego oczach była cisza, która nie potrzebowała obrony. Każdy gwóźdź, który wbijał w drewno, był jak modlitwa. Każda deska — jak akt wiary.
Arka rosła. Wielka, nieporęczna, majestatyczna. Nie była dziełem architekta, lecz serca, które ufało.
Gdy nadszedł dzień, którego nikt się nie spodziewał, niebo zadrżało. Pierwsza kropla spadła jak łza. Potem druga. A potem tysiące. Ziemia nie zdążyła się napić — została zalana.
Noe wszedł na pokład. Zabrał ze sobą rodzinę — żonę, synów, ich żony. I zwierzęta — po parze z każdego gatunku. Lwy i baranki, ptaki i płazy, stworzenia dzikie i łagodne. Nie było chaosu. Była cisza, jakby cały świat wiedział, że to ostatnia szansa.
Drzwi arki zamknęły się. Deszcz padał przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy. Góry zniknęły pod wodą. Domy, świątynie, rynki — wszystko zostało pochłonięte. Ale arka płynęła. Nie miała steru, bo prowadziła ją wiara.
W środku panował rytm życia. Dzień za dniem, Noe modlił się, czuwał, karmił zwierzęta, pocieszał rodzinę. Nie było łatwo. Były chwile zwątpienia, ciszy, tęsknoty za ziemią. Ale był też pokój — ten, który nie zależy od okoliczności.
Aż pewnego dnia deszcz ustał. Woda zaczęła opadać. Arka osiadła na górze Ararat. Noe wypuścił kruka — ten krążył, ale nie wrócił. Potem wypuścił gołębicę. Wróciła z gałązką oliwną. Znak, że życie wraca.
Noe wyszedł z arki. Ukląkł na ziemi. Nie jako zwycięzca, lecz jako sługa. Złożył ofiarę dziękczynną. Niebo rozjaśniło się, a Bóg zawarł przymierze — tęcza rozpostarła się nad światem jak obietnica: „Nigdy więcej potopu. Nigdy więcej zagłady.”
I tak Noe, ten wyśmiewany cieśla, stał się ojcem nowego początku. Jego wiara ocaliła nie tylko rodzinę, lecz cały świat. A arka, choć zbudowana z drewna, była pomnikiem nadziei, która nie tonie.
Jak odnaleziono Arkę Przymierza na Górze Ararat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz