Spring Polite Study - studia nad etykietą

niedziela, 17 maja 2026

Netykieta- jak pisać maile

 

🌿
„Listy pisane wieczorem mają w sobie inną grawitację. Nie spieszą się. Nie krzyczą. Są jak rozmowa, która wie, że ma czas.”


Jak pisać maile — sztuka współczesnej korespondencji

(wpis na Spring Polite Study)

W czasach, gdy wiadomości wysyła się szybciej, niż zdąży się pomyśleć, elegancki mail jest jak filiżanka herbaty w porcelanie — niepotrzebny, a jednak robi różnicę.

1. Temat: mały tytuł, wielka uprzejmość

Temat powinien być jak etykieta na kopercie: krótki, jasny, bez tajemnic. „Prośba o dokument”, „Ustalenie terminu”, „Podziękowanie” — nic więcej nie trzeba.

2. Powitanie: miękkie, ale nie przesłodzone

„Dzień dobry”, „Szanowna Pani”, „Panie Adamie” — bez udziwnień, bez emotikonów, bez teatralności. Powitanie to ukłon, nie ukłon w pas.

3. Treść: najpierw sens, potem uprzejmość

Dobrze napisany mail:

  • mówi jasno, o co chodzi,

  • nie krąży wokół tematu,

  • nie udaje literatury,

  • nie jest dłuższy, niż musi.

Zasada pensjonarska: jedna myśl = jeden akapit.

4. Ton: uprzejmy, ale nie służalczy

Nie trzeba „najmocniej przepraszać”, „pokornie prosić” ani „z góry dziękować za zrozumienie”. Wystarczy:

  • „Proszę o informację”,

  • „Będę wdzięczna za odpowiedź”,

  • „Dziękuję za poświęcony czas”.

Elegancja to prostota, nie kwiecistość.

5. Zakończenie: miękkie domknięcie

„Pozdrawiam serdecznie”, „Z wyrazami szacunku”, „Miłego dnia”.

Bez skrótów typu „pzdr”, bez wykrzykników, bez emotikonów. To ostatnie wrażenie — niech będzie dobre.

6. Podpis: mała wizytówka

Imię, nazwisko, ewentualnie funkcja. Bez cytatów motywacyjnych, bez ozdobników, bez tęczowych czcionek.



🌸 Dlaczego to ważne?

Bo mail to współczesna forma manier. To, jak piszemy, mówi o nas więcej niż zdjęcie profilowe. Elegancja w korespondencji nie jest snobizmem — jest szacunkiem dla czasu i uwagi drugiego człowieka.

środa, 13 maja 2026

Odpowiedni kieliszek na odpowiednim miejscu

 

🌿 Rodzaje kieliszków i ich zastosowan

Kieliszki są jak drobne akcenty elegancji — nie dominują stołu, ale potrafią nadać mu ton. W Pensji Panny Anieli uczymy się, że forma przy stole nie jest po to, by imponować, lecz by tworzyć atmosferę łagodności i porządku. A dobrze dobrany kieliszek to mały gest szacunku wobec gościa i samego napoju.

1. Kieliszek do wina białego



Smukły, chłodny, lekko zwężający się ku górze. Jego kształt pomaga utrzymać niższą temperaturę trunku i kieruje aromat prosto do nosa, ale bez przesady. To kieliszek subtelny — jak rozmowa przy pierwszym spotkaniu.

2. Kieliszek do wina czerwonego




Większy, bardziej okrągły, „oddychający”. Czerwone wino potrzebuje przestrzeni, by rozwinąć aromat — dlatego czasza jest szeroka. To kieliszek do rozmów dłuższych, spokojniejszych, wieczornych.

3. Kieliszek do wina musującego (szampan, prosecco)



Wysoka, wąska „fletnia”. Jej zadaniem jest chronić bąbelki — elegancję w najczystszej postaci. W Pensji Panny Anieli uczymy się, że musujące wino podaje się nie tylko na wielkie okazje, ale także wtedy, gdy chcemy uczcić drobne dobro.

4. Kieliszek do wody

Największy z zestawu. Stoi zawsze po prawej stronie, najbliżej ręki. Woda jest podstawą kultury stołu — symbolizuje gościnność i troskę.



5. Kieliszek do likieru lub nalewek



Niewielki, często na krótkiej nóżce. Podawany po posiłku, jako ukłon w stronę tradycji i domowego ciepła. W Twoim blogu może być miejscem na małe opowieści o polskich zwyczajach.

6. Kieliszek do wódki

Prosty, mały, często bez nóżki. W Pensji Panny Anieli nie jest bohaterem stołu — raczej skromnym dodatkiem, który pojawia się tylko wtedy, gdy pasuje do charakteru spotkania.

🌸 Mała zasada elegancji

Kieliszki ustawiamy od największego do najmniejszego, od lewej do prawej — tak, by ręka gościa poruszała się naturalnie, bez zastanowienia. Elegancja to nie perfekcja, lecz ułatwianie innym życia.

niedziela, 10 maja 2026

Klucz do Rzeckiego. - Lalka Upgrade 2.0

 

🌿 Szkic do wpisu: „Rzecki i maniery ciągłości”



Są ludzie, którzy żyją tak, jakby przepraszali, że jeszcze oddychają. Nie dlatego, że brakuje im sił, lecz dlatego, że świat, który ich ukształtował, już dawno odjechał. Ignacy Rzecki — stary subiekt z Lalki Bolesława Prusa — jest jednym z nich.

To postać, którą łatwo przeoczyć. Widzimy w nim starca: pomarszczoną skórę, przygarbione plecy, człowieka zepchniętego na margines. A przecież w środku wciąż ma młode myśli. Wciąż prowadzi swój pamiętnik — zapisany jakby ołówkiem, nieśmiało, skromnie, bez roszczeń. Jakby chciał powiedzieć: „Nie jestem już potrzebny, ale jeszcze pamiętam”.

I to właśnie pamięć jest jego siłą.

🌿 Kim jest Rzecki — i dlaczego wciąż nas obchodzi

Ignacy Rzecki to stary subiekt w sklepie Mincla i Wokulskiego. Człowiek, który całe życie przepracował za ladą, wierny jak zegarek nakręcony w młodości. Jego młodość przypadła na czasy Napoleona III — stąd jego niegasnąca wiara w „sprawę cesarską”, w wielką historię, w porządek świata, który miał sens.

Prus opisał go z czułością i ironią, ale nigdy z pogardą. Bo Rzecki jest ostatnim świadkiem epoki, nie skamieliną.

Jego pamiętnik — Pamiętnik starego subiekta — to nie tylko wspomnienia. To próba ocalenia siebie, gdy świat pędzi tak szybko, że nie ma już miejsca dla ludzi, którzy żyją rytmem obowiązku, nie nowości.

Czy to nie jest domena wszystkich starszych ludzi? Kiedy świat przyspiesza, oni zostają z boku. Dlatego piszą pamiętniki. Dlatego zakładają blogi. Dlatego próbują zostawić ślad, choćby najmniejszy.Rzecki jest jak człowiek, którego świat już minął, ale on sam jeszcze nie odszedł.

I to jest jego dramat, ale też jego piękno.

On nie jest skamieliną.

On jest ostatnim świadkiem.

Świadkiem epoki, manier, rytuałów, sumienności, która nie była pozą, tylko sposobem oddychania. Świadkiem świata, w którym obowiązek był jak kręgosłup — nie do wyjęcia, nie do negocjacji.

A my widzimy tylko pomarszczoną skórę.

Widzimy starca, który „nic już nie wnosi”. Widzimy człowieka, który „przeszedł do historii”.

Ale on ma młode myśli. On ma pamiętnik, który jest jak tajne przejście do jego dawnych lat. On ma przyszłość, choć nikt mu jej nie daje.

I tu pojawia się klucz.

🌿 Klucz do Rzeckiego: Wokulski



Wokulski jest jak powiew powietrza, który otwiera okno w dusznym pokoju. Kiedy wraca, Rzecki nagle budzi się. Zaczyna snuć plany. Zaczyna wierzyć, że coś jeszcze może się wydarzyć.

To jest niezwykłe: stary człowiek zaczyna żyć, bo ktoś młodszy go widzi.

Nie dlatego, że Wokulski jest dynamem. Nie dlatego, że jest przyszłością. Ale dlatego, że nie traktuje Rzeckiego jak mebla.

Wokulski widzi w nim człowieka, nie epokę. I to wystarcza, żeby Rzecki znów poczuł, że ma miejsce w świecie.

🌿 I tu rodzi się twoja główna myśl

Jak żyć tak, by podziwiając dynamo, nie podeptać tych, którzy oprócz pamięci — wciąż żyją?

To jest pytanie o maniery najwyższego rzędu. Nie o sztućce. Nie o formy. O delikatność wobec ludzi, którzy są z innego czasu.

Bo oni nie są przeszkodą. Nie są skamieliną. Nie są „przebrzmiali”.

Oni są ciągłością. Są pamięcią świata, która wciąż oddycha. Są żywym archiwum, które nie prosi o podziw — tylko o to, by go nie deptać.

🌿 Ochocki — czyli dynamo przyszłości



A teraz spójrzmy na Ochockiego. To młody wynalazca, człowiek przyszłości, ruchu, energii. Prus nazwał go „dynamem” — i to słowo jest idealne.

Ochocki:

  • patrzy naprzód,

  • myśli szybko,

  • działa impulsywnie,

  • wierzy w postęp,

  • nie ogląda się za siebie.

To nie jest zarzut. To po prostu inna forma istnienia.

Wokulski jest między nimi: widzi wartość w jednym i drugim. A Rzecki? Rzecki patrzy na Ochockiego jak na światło, które go oślepia. Nie rozumie go, ale czuje, że tak właśnie wygląda przyszłość.

I tu rodzi się pytanie, które jest sercem twojego tekstu:

Jak podziwiać dynamo, nie depcząc tych, którzy oprócz pamięci — wciąż żyją?

🌿 Maniery — dawniej i dziś

Rzecki ma maniery starego świata: sumienność, lojalność, rytuał, obowiązek, skromność, punktualność, porządek.

To nie są „maniery salonowe”. To maniery kręgosłupa.

A dziś? Dziś nasze maniery to… CV.

W CV pytają:

  • jakie masz umiejętności,

  • jakie masz pasje,

  • co robisz w wolnym czasie,

  • jakie masz kompetencje miękkie.

To współczesny sposób powiedzenia: „Pokaż, jakim jesteś człowiekiem”.

Rzecki nie miałby CV. On miałby pamiętnik. I to pamiętnik mówiłby o nim wszystko.

🌿 Styl bycia jako współczesne maniery

Możemy tu popuścić wodze fantazji — ale zgodnie z prawdą.

Człowiek kulturalny to nie ten, który zna wszystkie zasady savoir‑vivre’u. To ten, który:

  • widzi drugiego człowieka,

  • nie depcze słabszych,

  • nie śmieje się z przeszłości,

  • nie pogania starości,

  • nie traktuje pamięci jak przeszkody,

  • potrafi zwolnić, gdy ktoś obok idzie wolniej.

To są maniery ciągłości. Maniery, które łączą pokolenia. Maniery, które mówią: „Twoje tempo nie jest gorsze od mojego. Jest po prostu inne”.

🌿 Jedno zdanie, które spina całość

Rzecki uczy nas, że prawdziwe maniery polegają na tym, by umieć zobaczyć człowieka, którego świat już minął — ale który sam jeszcze nie odszedł.




Lalka - najnowsza wersja Wciaż intryguje


sobota, 2 maja 2026

1-maja - święto ludzi pracy

 .

Święty Józef Robotnik: patron ludzi, których świat długo nie widział

Święto św. Józefa Robotnika, obchodzone 1 maja, często kojarzy się z kościelną odpowiedzią na świeckie Święto Pracy. Ale jeśli spojrzeć głębiej — w historię XIX wieku, w los robotników, w literaturę i w narodziny ruchów społecznych — widać, że to święto jest czymś znacznie więcej. To symbol odzyskiwania godności przez ludzi, których przez stulecia traktowano jak narzędzie, nie jak osoby.


Robotnik XIX wieku: człowiek, którego nie było widać

Rewolucja przemysłowa stworzyła fabryki, ale nie stworzyła jeszcze praw. Robotnicy pracowali po 14–16 godzin dziennie, często w warunkach zagrażających życiu. Nie mieli dostępu do lekarza, nie mieli zabezpieczenia na wypadek choroby, nie mieli prawa do odpoczynku. Właściciele fabryk — przemysłowcy, akcjonariusze, ludzie żyjący z dywidend — budowali fortuny na pracy tych, którzy nie mieli nawet nazwiska w systemie.

W polskiej literaturze ten świat został opisany z brutalną szczerością. W Ziemi Obiecanej Władysława Reymonta marzenie o bogactwie zaczyna się jak sen, a kończy jak koszmar. Robotnik jest tam trybem w maszynie, którą ktoś inny wprawia w ruch.

Narodziny buntu: socjalizm jako odpowiedź na krzywdę

W takich warunkach rodziły się pierwsze ruchy robotnicze.





Socjalizm — najpierw jako idea, później jako realna siła społeczna — wyrastał z doświadczenia ludzi, którzy nie mieli nic do stracenia poza własnym życiem.

Rewolucja 1905 roku była momentem, w którym robotnicy po raz pierwszy masowo powiedzieli „dość”. W tle tych wydarzeń zmieniała się cała Europa, a w Rosji doszło do dramatycznych i krwawych przewrotów, które zmieniły bieg historii. To były procesy polityczne, ale ich źródłem była ludzka krzywda i brak godności pracy.

Cezary Baryka: literacki robotnik bez miejsca

W Przedwiośniu Stefana Żeromskiego Cezary Baryka wraca z tułaczki z ojcem, który opowiada mu o „szklanych domach” — metaforze Polski sprawiedliwej, nowoczesnej, ludzkiej. Syn tych domów nie znajduje. Zamiast tego trafia na robotniczą barykadę.

To nie jest przypadek. Baryka jest symbolem człowieka, który nie znalazł swojego miejsca w świecie podzielonym na bogatych i biednych, na tych, którzy mają głos, i tych, którzy mają tylko siłę rąk.

Po II wojnie światowej: nowy ustrój i stara rana

Po wojnie wprowadzono nowy system, który deklarował, że broni robotników. W praktyce wielu z nich znów nie znalazło miejsca „na ławce rezerwowych”. Robotnik stał się figurą propagandową, ale realne problemy — bezpieczeństwo pracy, godność, prawo do protestu — nadal wymagały walki.

To właśnie robotnicze protesty, strajki, marsze i zgromadzenia wywalczyły wiele praw, które dziś wydają się oczywiste.

Dlaczego Kościół przejął 1 maja?



                                                                   Swięty Józef 

W 1955 roku Kościół ogłosił 1 maja świętem św. Józefa Robotnika. Nie po to, by konkurować z kimkolwiek, ale po to, by przypomnieć, że praca ma godność, a człowiek pracujący ma twarz.

Święty Józef nie był rewolucjonistą. Nie był przemysłowcem. Nie był właścicielem fabryki.

Był człowiekiem pracy — cichym, uczciwym, odpowiedzialnym. W jego postaci Kościół zobaczył wzór, który może połączyć duchowość z codziennością.

Etos pracy: odzyskany, nie nadany

Etos pracy nie narodził się w fabrykach. Narodził się w domach, warsztatach, rodzinach, w pokoleniach ludzi, którzy pracowali, by przeżyć. Robotnicy XIX wieku nie mieli prawa do tego etosu — byli traktowani jak siła robocza, nie jak osoby.

Święto św. Józefa Robotnika jest więc symbolicznym oddaniem im tego, co im odebrano: – godności, – podmiotowości, – miejsca w historii.

Dlaczego warto o tym pisać dziś

Bo współczesny świat nadal zmaga się z pytaniem: kim jest człowiek pracujący?

Czy jest kosztem? Czy jest zasobem? Czy jest partnerem? Czy jest osobą?

Święty Józef Robotnik przypomina, że praca nie jest tylko ekonomią. Jest relacją. Jest odpowiedzialnością. Jest miejscem, gdzie człowiek może odnaleźć sens — ale tylko wtedy, gdy jest traktowany z szacunkiem.

czwartek, 30 kwietnia 2026

Wstępniak.


Wstępniak do „Spring Polite Study”

W każdym domu są pokoje, do których wchodzi się ciszej niż do innych. Nie dlatego, że ktoś śpi, ale dlatego, że forma wymaga pewnego rodzaju skupienia. „Spring Polite Study” jest właśnie takim pokojem — gabinetem, w którym maniery nie są dekoracją, lecz materiałem do badań.

Nie będzie tu łatwych porad w stylu „jak trzymać filiżankę”, ani katalogów zakazów, które od lat krążą po salonach i internetach. To nie jest pensja dla panien, choć ma w sobie jej dyscyplinę. To nie jest poradnik, choć bywa pouczający. To nie jest pamiętnik, choć powstaje z obserwacji.

To jest studium — drobiazgowe, czasem surowe, czasem ironiczne — tego, co nazywamy dobrym zachowaniem, a co w rzeczywistości jest językiem relacji. Manners, conduct, form — słowa, które brzmią staroświecko, dopóki nie zobaczymy, jak bardzo są współczesne. Bo człowiek, który nie zna formy, nie zna też granic. A człowiek, który zna formę zbyt dobrze, potrafi nią zranić.

Dlatego tu, w tym małym gabinecie, będziemy przyglądać się manierom tak, jak przygląda się rzadkim okazom: z bliska, uważnie, bez pośpiechu. Z notatnikiem, nie z linijką. Z ciekawością, nie z wyższością.

„Spring Polite Study” to miejsce, w którym forma nie jest obowiązkiem, lecz narzędziem rozumienia świata. A elegancja — nie ozdobą, lecz sposobem myślenia.

Jeśli ktoś zapyta, po co to wszystko, odpowiedź jest prosta: bo w czasach, gdy wszyscy mówią, warto nauczyć się jak mówić, a w czasach, gdy wszyscy się spieszą — jak wejść do pokoju.

Zapraszam do gabinetu. Drzwi są otwarte, ale nie szeroko.

piątek, 17 kwietnia 2026

Dziś będziesz ze Mną w Raju

 

👑 1. Przyjście Syna Człowieczego

Jezus opisuje moment, gdy Syn Człowieczy przychodzi w chwale, otoczony aniołami, i zasiada na tronie. Przed Nim gromadzą się wszystkie narody. Następuje oddzielenie ludzi, jak pasterz oddziela owce od kozłów.

Owce stawia po prawej, kozły po lewej.

🌿 2. Słowa do „błogosławionych”

Do tych po prawej mówi, że mają wejść do Królestwa przygotowanego dla nich od założenia świata, ponieważ:

  • byłem głodny — daliście Mi jeść,

  • byłem spragniony — daliście Mi pić,

  • byłem przybyszem — przyjęliście Mnie,

  • byłem nagi — przyodzialiście Mnie,

  • byłem chory — odwiedziliście Mnie,

  • byłem w więzieniu — przyszliście do Mnie.

Sprawiedliwi pytają: kiedy to zrobiliśmy?

I wtedy pada zdanie, które już znasz:

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.” (Mt 25,40)

🔥 3. Słowa do tych po lewej

Do „kozłów” mówi odwrotnie: nie dali jeść, nie dali pić, nie przyjęli, nie ubrali, nie odwiedzili.

Oni również pytają: kiedy Cię tak zaniedbaliśmy?

Jezus odpowiada, że czego nie uczynili najmniejszym, Jemu nie uczynili.

🌅 4. Zakończenie

Cała scena kończy się mocnym podsumowaniem: jedni odchodzą „na karę”, a sprawiedliwi „do życia wiecznego”.

***************************************************************************************


„Kto poda kubek świeżej wody jednemu z tych najmniejszych dlatego, że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam: nie utraci swojej nagrody.”   — Mt 10,42

To zdanie jest jak miniatura Ewangelii: proste, ciche, niemal niezauważalne. A jednak mówi o czymś ogromnym — o wartości najmniejszego dobra, które wypływa z serca, a nie z potrzeby wielkości. Nie trzeba wiele, by dotknąć tajemnicy miłości. Czasem wystarczy kubek wody.

środa, 15 kwietnia 2026

Psalm nr 89 Wyniesienie i upadek.

 Psalm 89 
Wyniesienie i upadek Domu Dawida

Pouczenie. Etana tubylca.
O Twoich łąskach Panie wiecznie będę śpiewać 
i głosić Twoją wierność przez pokolenia
Bo powiedziałeś:
"Na wieki ugruntowana jest łaska !.
W niebiosach utrwaliłeś swą wierność.
Zawarłęm przymierze  z moim wybrańcem,
przysiagłem memu słudze Dawidowi :
"Twoje potomstwo będzie trwać na wieki
zbuduję ci tron na wszystkie pokolenia"
Niebiosa sławią Twoje cuda, Panie 
a wiernośc Twoja zgromadzenie świętych .
Bo któż na obłokach jest równy Panu,
kto z synów Bożych podobny do Pana?
Bóg wzbudza bojaźń w radzie świętych ,
wielki i groźny dla wszystkich wokoło.
Panie, Boże Zastępów, któż podobny doCiebie
Potężny jesteś Panie i wierność Cię otacza.



panujesz nad pychą morza
poskramiasz jego nadęte fale.
podeptałęś Rahaba jak padlinę,
możnym ramieniem rozproszyłeś swych wrogów.
Twoje są niebiosa i ziemia jest Twoja
Utwierdziłeś krąg ziemi i to, co go wypełnia
Ty stworzyłeś północ i południe
Tabor i Hermon cieszą się Twoim imieniem 
Twoje ramie jest potężne;
Twa ręka mocna, prawa ręka wzniesiona.
Sąd i spraweidliwość podstawą Twego tronu
Łaska i WIerność Cię poprzedzają.
Szczęśliwy naród, który wielbi Pana
bedzie kroczył w świetle Twego oblicza.
Twoim imieniem radują się nieustannie 
wywyższa ich sprawiedliwość Twoja.
Bo Ty jesteś źródłem ich siły.
z Twojej woli nasza moc się pomnoży 
Gdyż do Pana należy nasz włądca
nasz król do Świętego Izraela
Mówiłęś kiedyś w widzeniu do swych wiernych :
Udzieliłem pomocy Mocarzowi
wywyższyłęm Wybrańca z mego ludu 
Znalazłęm sługę Mego Dawida
namaśniłem go moim świętym olejem, 
by moja ręka zawsze przy nim była 
i wspomagało go ramię Moje
Nie pokona go nieprzyjaciel
niegodziwiec nie zdoła mu  zaszkodzić.
Zgłądzę przed nim jego wrogów 
i przepędzę tych, którzy go nienawidzą.
Moja prawda i miłosierdzie są przy nim 
mocą Mojego imienia podniesie swe czoło
Ponad morzem położę jego rękę
i jego prawą rękę na rzekami


Bedzie Mnie wzywał: " Jesteś moim ojcem ,
moim Bogiem i skałą ocalenia dla mnie
Ustanowię go pierworodnym 
najwyższym spośród królów ziemi 
na wieki zachowam swą łąskę dla niego
i trwałe będzie moje z nim przymierze.
na wieki umocnię jego potomstwo
a jego tron- jak dni niebios
jeśli jego synowie porzucą moje prawo, 
nie bedą postępować według moich wyroków
jeśli zlekceważą moje nakazy 
nie będą strzegli przykazań moich 
rózgą go wychłostam za nieprawości 
biczami za zbrodnie
Jednak nie odbiorę Mojej Łaski
nie zawiodę w mej wierności.
Nie złamię też swojego przymierza,
nie cofnę mojej obietnicy! 
Raz przysiagłem na swą świętość ,
że nie zqwiodę Dawida




Jego potomstwo trwa na wieki,
wierny świadek na niebie.
Lecz Ty odtrąciłeś swego pomazańca
rozgniewałeś się na niego
Pogardziłeś przymierzem ze swoim sługą
w proch rzuciłeś koronę jego
Zburzyłeś wszystkie jego mury 
jego umocnienia zmieniłęś w gruzy.
Ograbili go wszyscy przechodnie
stał się pośmiewiskiem dla swoich sąsiadów
Wywyższyłęś prawą rękę jego nieprzyjaciół
ucieszyłes wszystkich wrogów jego
Stępiłeś ostrze jego miecza
i nie pomogłeś mu w walce
Odarłeś go z jego blasku
jego tron obaliłeś na ziemię
Skróciłęś czas jego młodości
ściągnąłeś na niego hańbę.
JAK DŁUGO PANIE?
czy na zawsze się odwróciłęś
Czy gniew Twój ma plonąć jak ogień?
Pamiętaj o tym, jak krotkie jest moje zycie.
czy na próżno stworzyłeś wszystkich ludzi?
Kto będzie żył i nie ujrzy śmierci
i wyrwie swoje życie z rąk krainy umarłych.?
Gdzie są o Panie Twoje dawne łąski
które na wierność Twoją przysiągłeś Dawidowi ?


Pamiętaj Panie, o zniewadze sług Twoich 
jakiej doznają od licznych narodów
Dopuszczają się jej Twoi wrogowie, Panie
znieważając Twojego pomazańca
Błogosłąwiony Pan na wieki
Amen! Niech tak będzie!


Chusta z Oviedo


Relikwie pasyjne — wprowadzenie


OVIEDO

Relikwie od wieków zajmują w chrześcijaństwie miejsce szczególne. Są materialnymi śladami wydarzeń, które przekraczają historię, a jednocześnie są w nią głęboko wpisane. To przedmioty dotykane, przenoszone, czczone, czasem kontestowane, a czasem wyśmiewane. W średniowieczu potrafiły poruszać tłumy, budować autorytet miast i klasztorów, a nawet wpływać na politykę. W epoce odrodzenia stały się obiektem ironii i krytyki. Dziś — nadal fascynują, choć inaczej: bardziej jako świadectwo ludzkiej potrzeby dotknięcia tajemnicy.

Relikwie pasyjne, czyli te związane z męką Chrystusa, zajmują wśród nich miejsce szczególne. Są jak okna otwarte na Wielki Piątek — na cierpienie, które stało się początkiem nadziei. Nie odpowiadają na wszystkie pytania. Nie muszą. Ich zadaniem nie jest udowadniać, lecz prowadzić.

W kolejnych wpisach przyjrzymy się najważniejszym z nich: Chustę z Oviedo, Całun Turyński, koronę cierniową, gwoździe, lancę, tabliczkę INRI. Każda z tych relikwii ma swoją historię, swoją drogę, swoje światło i swoje cienie. Każda z nich jest także opowieścią o człowieku — o jego wierze, lękach, pragnieniach i poszukiwaniu sensu.


A na końcu pozostaje to, co najważniejsze: nic nie wiemy na pewno. Wiedza, jeśli próbujemy ją doprowadzić do absolutu, rozpada się w rękach. Analiza, jeśli staje się obsesją, prowadzi donikąd. Relikwie — tak jak Pismo — domagają się aktu wiary, a nie laboratoryjnej pewności.

W moim życiu ten akt wiary nie był decyzją intelektu. Przyszedł jak błysk, jak grom z jasnego nieba. Jak światło, które nie pyta o pozwolenie, tylko wchodzi i zostaje. I od tamtej chwili wszystko stało się bardziej intensywne, bardziej prawdziwe. Tak nie działa wiedza. Tak działa łaska.     CHUSTA Z OVIEDO-milczący świadek Wielkiego Piątku. Wśród relikwii pasyjnych są takie , które przyciągają uwagę swoją niewykłością i takie, któe przyciągają włąśnie przez prostotę. Chusta z Oviedo należy do tej drugiej grupy. Nie ma na niej wizerunku, nie ma światłocienia, nie ma "cudu obrazu". Jest tylko lniana tkanina ,poplamiona krwią i płynami ustrojowymi - i to włąśnie czyni ja jedną z najbardziej intrygujących relikwii związanych z męką Chrystusa.    CZYM JEST SUDARIUM Z OVIEDO?



Tradycja chreścijańśka wiąże chustę z opisem z Ewangelii Jana ( 20, 7) , gdzie wspomniano "chustę, która była na Jego głowie", złożoną osobno od całunu. Według przekazu miałą ona okrywać twarrz Jezusa tuz po śmierci, zanim ciało zostało owinięte w całun pogrzebowy. Chusta ma wymiary około 84*53 cm i od VII wieku, przechowywana jest w katedrze w Oviedo w Hiszpanii. Jej historia jest wyjatkowo dobrze udokumentowana jak na relikwię epoki - to rzadkość, która sama w sobie budzi zainteresowanie badaczy. CO MÓWIĄ BADANIA? Sudarium nie zawiera żadnego wizerunku. Znajdują się na nim jedynie ślady krwi i płynów ustrojowych , których ukłąd odpowiada : - pozycji półsiedzącej osoby umierającej - gwałtownego krwotokowi z nosa i ust. - obrażeniom twarzy zgodnym z opisem męki . Co więcej , grupa krwi oznaczona na chuście to AB- ta sama, którą wykryto na Całunie Turyńskim. Nie jest to dowód, ale znacząca zbieżność. DLACZEGO TA RELIKWIA JEST WAŻNA? Chusta z Oviedo nie opowiada o zmartwychwstaniu. Ona opowiada o śmierci. Jest relikwia Wielkiego Piątku - moment bólu, opuszczenia i milczenia. Nie ma w niej triumfu, jest tylko bliskość cierpienia . Dlatego porusza tak głęboko. RELIKWIA,KTÓRA NIE DAJE ODPOWIEDZI Sudarium nie rozwiazuje żadnej zagadki . Nie udowadnia niczego. Nie zmusza do wiary - raczej ją przywołuje . Bo w pewnym momencie człowiek odkrywa, że wiedza ma swoje granice. Że analiza, jeśli próbujemy doprowadzić ją do absolutu, rozpada się w rękach. Że są rzeczy, któych nie da się wyjaśnić, a jedynie przyjąć. W moim życiu ten akt nie był decyzją intelektu . Przyszedł jak błysk, jak grom z jasnego nieba. Jak światło, które nie pyta o pozwolenie , tylko wchodzi i zostaje. I od tamtej chwili wszystko stało się bardziej intensywne, bardziej intensywne, bardziej prawdziwe. Tak nie działa wiedza. Tak działa łaska.

wtorek, 14 kwietnia 2026

Zaniedbanie troski o czystość plemienną I od złęgo ducha

 

Zaniedbanie troski o czystość plemienną.
Także w tym czasie dowiedziałem się że Judejczycy wzieli sobie za żony kobiety aszdodzkie, ammonickie, i moabickie. Połowa z ich dzieci mówiła po aszdodzku, czy w innym języku ich ludów, lecz nie umieli mówić  w dialekcie judzkim". Karciłem ich za to, i złorzeczczyłem im. 
Niektórych z nich biłem i targałem za włosy. Zaklinałem ich na Boga: Nie wydawajcie naszych córek za ich synów i nie bierzcie sobie ani waszym synom ich córek za żony!
Czyż nie przez to zgrzeszył Salomon, krol Izraela? A przecież wśród wielu narodów nie było takiego  króla jak on. Był on umiłowany przez Boga. , a Bóg ustanowił królem nad całym Izraelem. 
I właśnie poganki doprowadziły go do grzechu!
Czyż i o was mają mówić , że popełniacie to samo, wielkie zło, sprzeniewierzając się naszemu Bogu, przez poślubienie poganek?  Nawet jeden z synów najwyższego kapłana Jojady, syna Eliasziba, był zięciem Choronity Sanballata. Wypędziłem go precz od siebie.
"Zapamiętaj im, Boże mój, że splamili kapłąństwo i przymierzewiązace kapłanów i lewitów"!
Kazałemi im oczyscić się ze wszystkiego, co cudzoziemskie, i ustaliłęm przepisy dotyczące kapłanów lewitów, każdego według jego służby, oraz przepisy dotyczące dostarczania w okreslonych terminach drewna i pierwocin.
"Zachowaj to w pamięci, Boże mój dla mojego dobra."   
Księga Nehemiasza 
Zaniedbanie troski o czystość plemienną 
Nehemiasz 13,23-31                                                                              

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Pochwała mądrości/ Księga Mądrości


 PROLOG 
6, 22- 7 , 21
Teraz wyjaśnię, czym jest i skąd się wzięła mądrość
niczego przed Wami nie zataję.
Prześledzę ją, sięgając do samych początków stworzenia 
i tak wyłożę , byście mieli o niej jasne wyobrażenie.
Nawet na krok nie odstąpię od prawdy .
Nie ulegnę niszczącej zazdrości.
gdyż nei ma ona nic wspólnego z mądrością.
Liczni mędrcy to ratunek dla świata
a roztropny król zapewnia dobrobyt poddanym.
Niech moje słowa kształtują w was mądrość
a odniesiecie korzyść 






DROGA SALOMONA DO MĄDROŚCI
Jestem zwykłym śmiertelnikiem, jak wszyscy ludzie 
potomkiem pierwszego człowieka
ulepionego z prochu ziemi
uformowanym z materii w łonie mojej matki
Zanurzony w krwi przez dziesięć miesięcy 
nabierałem kształtów.
poczęty z nasienia mężczyzny i rozkoszy łoża .
W chwili porodu zachłysnąłem sie powietrzem, jak wszyscy 
i na tę samą ziemię upadłem. 
A moim pierwszym głosem był płacz, jak u wszystkich 
Owinięto mnie w pieluszki i pielęgnowano troskliwie
Żaden król przeciez nie rozpoczął swego życia inaczej;
w ten sam sposób wszyscy przychodzą na świat
i tak samo go opuszczają .
Dlatego modliłem się i otrzymałem w darze roztropność 
błągałem żarliwie i wstąpił we mnie duch mądrości
Uznałem ją za ważniejszą niż berłą i trony 
wobec niej wszelkie bogactwo jest niczym. 
Nie ośmieliłem się nawet przyrównać do drogich kamieni
gdyż przy niej wszystko złoto to garść piasku,
a srebro tyle warto co błoto.
Ukochałęm ją ponad zdrowie i urodę 
oddaałbym za nią nawet światło oczu
gdyż blask idący od niej nigdy nie ustaje.
Razem z nią przyszły do mnie wszelkie dobra.
a w swych dłoniach przyniosła niezliczone bogactwa.
Wszystkie one sprawiały mi radość,
gdyż przywiodłą je mądrosć,
nie wiedziałęm nawet, że ona jest ich matką.
Wiedzę zdobyłem uczciwie i dzielę się nią bez zazdrości
nie ukrywam dla siebie jej bogactw.
Przecież jeest ona dla ludzi niewyczerpanym skarbem
a wszyscy, którzy z niego czerpią 
przez dar wychowania w mądrości zyskują przyjaźń Boga
Oby Bóg pozwolił mi wyrazić myśl właściwym słowem
i godnie rozważac dary od Niego otrzymane 
gdyż On jest przewodnikiem na ścieżkach mądrości 
i wyznacza drogę mędrcom 



Jesteśmy w Jego ręku- my sami , jak i nasze słowa
a także wszelka roztropność i sprawność w działaniu
On udzielił mi nieomylnej wiedzy o wszystkim, co istnieje ,
dlatego poznałęm strukturę swoje świata, działanie jego żywiołów, 
Pierwszą zasadę , cel ostateczny i to,
co między nimi podlega upływowi czasu, 
Rytm przesileń i zmienność pór roku ,
cykle rocznych przemian i położenie gwiazd,
naturę istot zywych oraz instynkt dzikich zwierząt ,
potęgę duchówi sposób myślenia ludzi 
Różnorodność roślin i własciwości korzeni. 
Poznałęm rzeczy jawne i tajemne ,
a mistrzynią była mi ta, która wszystko urządziła- mądrość.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                        

poniedziałek, 24 listopada 2025

Nie bój się

 


-Kochanie, Jezu, już tęsknię do Ciebie.
- Nie bój się tęsknoty Myszku.
-Nie boję się - Jezu- ja panikuję przed słowem - tęsknota.
- Ale przed słowem tylko?
- Nie, przed Słowem wcale.
- Jesteś słodka Myszko, jak zwykle. 
-Nie będę mogła za długo z Tobą rozmawiać.
- Wiem, Widzę.
- Rośnie mi na kręgosłupie, na grzbiecie raczej, gniewny pióropusz. Nie podchodźcie do mnie, kiedy jest we mnie Jezus.
- I przy Tobie - zapomniałaś dodać. 
- Słowo "tęsknię" rozpromienia się niejakim ciepłem we mnie, w mojej duszy.
Tak Cię chcę.
Co to znaczy - tak Cię chcę? - ja nie wiem, bo musiałąbym się zgodzić na to wymierne słowo- tęsknota- ja się boję, we mnie jest głód Ciebie, ja krzyczę całym głosem, mogę się kiedyś nie opanować. - przed tym głosem, przed tym krzykiem. 
- Przebaczycie, jak ja przebaczyłem. 
- Tak, to dużo prostsze.
- Przebaczenie jest jak świeca Myszko, kiedyś się dopali.
- Będziesz musiał kochać mnie ostro.
- Co to znaczy ostro?
- Przeciągle, nie zmuszenie, lekko jak piórko, - a tak, żebym wiedziała,, - nei rozumem, nie pojęciem, może obrazem, może muzyką. 
- Ja Jestem. 
Znów zacznie ci lecieć krew. Nie mów tyle. 
- Jesteś ....
- Jestem.
Będzie dobrze, moja ty "główko"
 

poniedziałek, 3 listopada 2025

Demony Ziemi

 Demony Ziemi pokonane.



Moja możliwość wzrasta - i cierpienie i powołanie przeszły w stan ukojenia, odrętwienia raczej, przeszły w stan kwarantanny, w bezwzględny nawias  i nie są już postrachem niebios.  Chyląc się ku nieboskłonom- co za banalne powstanie. Oto mężczyzna w surducie - stoi przede mną w postawie zasadniczej, i jedna rękę ma założoną za surdut na piersiach, drugą ma z tyłu - trzyma w niej kwiaty.
Ach kwiaty to rzecz zasadnicza. To zmienia postać rzeczy. Bo czym jest, że tak powiem, "zwykły" mężczyzna? Postrachem niewiast - guru zakonnic- to wszystko, co oślepia, obezwładnia i tak, nie bójmy się tego powiedzieć, bierze kobietę w nawias.
A serce z początku bije miarowo, a potem tak, trzepoce się, dusi, skąd wziąć siły - pyta. Tak, odciąłeś mnie od ziemi - to uwłacza, niech nie pyta, to kalesony, mężczyzna w kalesonach, potrzebuje żony, co noc, kiedy Księżyc wschodzi, kiedy jest pełnia, staje się słowikiem i siada na gałęzi drzewa i zawodzi swój trel żałosny. .....
Kto rano wstaje temu pan Bóg daje. 
Oto świeżość poranka, rosa, która światłością dnia, swoim oszronieniem odszczepia się, moje oko oświetla prawda. Dzieci są światłością świata powiadasz.
I to nie zniknie. 
Opieram sie głową o wilka.  On niesie spełnienie. ALbo rozerwie mi głowę w akcie szału. 
Nie, on przychodzi równie ..
- Żąłośnie ?
- Nie mogę tego napisać.



- ALe taka jest prawda.  Prawda, która wyzwala. 
- Nie tego ode mnie żądasz.
- Żądam wiele i nic.
- Oto wychodzi ze mnie pokusa. Wszelkie zakusy na Twoją męskość. Przechodzą one w stan widzialny. Przechodzą wszystkie w Twoje ręce.
Cały strumień wody żywej przechodzi przeze mnie i wpływa do Ciebie. Jak to sie dzieje, żę stoję w jego nurcie? Całe zapłąkanie ze mnie opada. Ty Jesteś. Nie monumentalny baton. Oto zmieniający kształty, ciepły, zmiennokształtny.
- To juz było. 
- Ludzik z czekolady. Ty jesteś jak Neptun z grotem, obudziła się nasza nieśmiałość, jak za dawnych lat. 
- Kocham Ciebie.
- Ja już ciebie kocham. Niezgułowatość pęka jak bańki mydlane.
-Przecież Ja Byłem , Myszko.
- ALe byłeś jak wiatr, jak burza deszczu.
- A teraz Ja Jestem  jak światło. 
- Jak pochodnia.
- Zamykam się w Twoim płąszczu.
- Tak trzeba .
- Jestem jak Twój rycerz śpiący.
- Może w Karkonoszach?
- Może.. Kto wie?
- Niepotrzebne to pytanie. J a przecież MAM pewność. 
Mam twoją pewność. 
- Opadają więc wszelkie pytania skąd 
- Ja to wezmę. Chetnie wezmę w posiadanie. 
- To część życia . 
- Właśnie. 
- TAk , czy inaczej- żyję.
- Można tak powiedzieć.
- A więc będę się zmieniać. 
- Niewątpliwie.
- A  jaki będzie tego skutek?
- Nie zatrzymasz tego. Życie będzie cię zmieniać. 
Nie było sensu się temu sprzeciwiać.
- Ja będę w radosnej części światła. 
- Tak. Z pewnością. 
- I umrę zadowolona.
- Będę cię do tego przygotowywał przez resztę życia. 
Życia ze Mną.
- Przychodzę do Nieba.
- To dobrze.



Wpadłam w dysonans. Dysonans wywołuje akt twórczy albo atak paniki. Do wyboru. Ale czy trzeba zaczynać od głębokiego zanurzenia? Czy nie lepiej wykorzystać fakt, aby się odsłonić i być produktywnym inaczej. Przez akt twórczy rozumieć ambicję  wyrażaną przez formalny proces twórczy, poparty kwalifikacją. Właśnie, o tą kwalifikację chodzi.  Co zrobić, jeśłi tej kwalifikacji nie ma?
Powiedzieć sobie dobranoc, Ty już się zużyłaś całkowicie. Znużyłaś sobą otoczenie. Jest ciemna noc. A i mnie jest już zanik procesów twórczych, wypowiedzianych; może nawet mamoną. Nie mam prawa do występu. Moje godziny minęły. 
Rachunek zamknięty.
Trzeba żyć inaczej.
Cierpieć i nie przyjmować do wiadomości, że się cierpi. Cały organizm przestawić na wirtualne cierpienie, takie, którego nie ma. Cały akt twórczy przegrywa. 
Ale po co tworzyć? Czy nie wystarczy parę razy prychnąć na sąsiada, odwrócić sie plecami od odnowy . Czy ja wiem?
Po co tutaj przyszłam? Skąd ta depresja? 
Coś, co mogło być kiedyś, dawno temu, przestało być nagle iluzją, sformatowało się nader dosadnie.
Jak się od tego odciąć? Jak dopełnić staranie? - Bo co było, to było? Przebacz. Ja tego nei dokonam. 
Iluzja płonie- wybacz za idiosynkrazje- to słowo, którego nie ma. 
Wiem, że nie ma. 
Jak wybaczyć pustkę. Śmiejemy się, że jej nie ma. Wyciągamy z ziemi korzenie, żeby nie prześwitywała rozpacz.
- Czego się w życiu spodziewasz, a co zależy ode Mnie?
- Kocham Ciebie.
- Ty możesz powiedzieć Mi i bez żalu.
- Kocham Ciebie. Jest we mnie groźny pomruk, że tak jest. 
-To ci minie.
- Jeszcze troszkę.
-Właśnie.
- Nie ma różnic. 
- Odpychasz zbawienie.
- Wszyscy mi to mówią.
- Takie stwierdzenie to już postęp.
- Następna kwalifikacja. I tak w kółko.
- Odsapnij trochę.  

Stigmata

.

Odciśnięte czyjeś piętno w osobowości.
Słyszę wszystkie szelesty świata. Najdrobniejsze. Słyszę jak koty strzygą uszami. Szumy informacyjne. Pojazdy mechaniczne. Skrzypienie długopisu po papierze. 
Najeżdżają mnie dźwięki. Setki dźwięków. Gdy zamykam oczy, opadają na mnie. Nie mogę się poruszyć. 
Jestem w tym właśnie cyklu. Zapoznaję się z nim powoli. Powoli, wciągam nozdrzami powietrze. 
Wydycham je ustami. Kręcące się wokół mnie obrazy zaczynają się łączyć z dźwiękami. 
Oto poruszające odkrycie, dźwięki do kogoś,/do czegoś- należą.





Odkrywam, że mam ciało. Ciało w okolicach piersi faluje. To oddychanie, coś mi podpowiada. Poruszam palcami - wiem, że to palce, to moje nogi. 
Podrywam się, do płuc dobiega tchnienie. Ciało łączy się z nim lotem błyskawicy. Jak w statku powietrznym- wszystkie stery obsadzone; wszystkie zegary, wszystkie mechanizmy do czegoś służą. 

Oto ręce- mają swój cieżar, ale wysyłam do nich świetliste polecenie, to moi wierni druhowie.
Wróżka- coś mi podpowiada.

Tak, tak, - wszystkiego muszę uczyć się od nowa. Mam takie czyste myśli - jak rwacy , górski potok.- zabierają wszelkie spazmy, wszystkie kocie ruchy, błyski w oczach, zapisane szpalty zwinietej w rulon gazety, która tamowała, była blokadą. Wszystkie newsy zamieniają się w białą przestrzeń papieru.
Wszystkie litery trzyma w ręku Twoja dłoń. Litery wchodzą jedna na drugą, tłoczą się w ręku, jest im ciasno, nie tego się spodziewały, może admiracji, może trochę szpanu.
A TY przychodzisz i topisz je w mleku.  Tak, w mleku. Czyż to nie cudowne?

Oto ja- oczyszczona, w dodatku mam czas. 
Mam w duszy źródlaną wodę, już o tym mówiłam, mam rwący potok źródlanej wody. Czego się mogę po tym spodziewać?
- Aż miło jest przyjsć i rozgościć się w twoi sercu Myszko.
- Do czasu. Potem oczy sie odwracają, nie są już wrażliwe na muskanie dłonią, na delikatne głądzenie skóry twarzy, na rozdmuchiwanie ustami wrażliwych kosmyków włosów na czole... I co jeszcze?
Zapach się ulatnia. Ale tak, trochę siły potrzeba, na podtrzymanie ramieniem, na niesie w dłoniach wody, na wewnętrzny skurcz, kiedy ta druga osoba cierpi. 
Ale... nie mówmy o cierpieniu...





- Albo kiedy oddzwaniają w kościele dzwonkami - oto już- po wszystkim, Jezus przyszedł, koniec.
- Nie żartuj Myszko.
- Musisz mi pomóc wstać z kolan. Wiem, że to nei jest łatwe.  Do tej pory Duch był dla mnie nieosiągalny, był z wysoko. A Ty stoisz blisko liścia Ducha, opuść mi go trochę, a napiję z niego trochę źródlanej wody, chłodnej, ożywczej.  
Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko temu. 
Jakby to powiedzieć- nie pragnę kwietyzmu, ale trudno mi przesłąniać  innymi zdarzeniami.
- A Ja ci powiem tak: Będziesz otwarcie brała Mego Ducha, to żadna zbrodnia, umysł jest po to, żeby funkcjonowal. Będę do ciebie otwarcie przychodził, nie powstrzyma Mnie przed tym żadna etykieta. 
- Kocham Cię- wiem, co chcesz mi powiedzieć.
- Jeśli po kilku słowach tak Mnie zrozumiałaś, jak będziesz Mnei rozumiała, jeśli weźmiesz wreszcie Mojego Ducha...



                                       Wszystko na tym zdjęciu się zgadza, oprócz tego , że nie pokazuje zakrzywienia czasu i przestrzeni. Dopiero wtedy to wszystko nabiera kształtu, znaczenia i sensu ...........................................................................................................................................

czwartek, 30 października 2025

Kruszyna


 - Kruszyna Mi zastąpiła drogę i nie dała Mi przejść obojętnie 
- Czymże jest człowiek, że o  nim pamiętasz?

- Ale to na pewno nie lęk, Myszko?
- To rodzaj porażenia Jezu. Rozsadza mi umysł i drżą mi ręce
- Mówiłem ci Myszko, że będzie się działo.
- Oj.
- Ha, ha. 
- Pragnę.
- Myszko, wiesz, wtedy, jeszcze sekunda, jeszcze chwila i bym zdążył.
Położyłbym kres twojej męczarni.
- Co cię wtedy wygnało? Ostracyzm?
- Nie.
- Chęć nagrody, którą chciałam jakoś przyjąć?
- Pentagram na twoim sumieniu?
- Co to znaczy?
- Że nie byłąś wtedy wolna, wystarczająco wolna,chciałam powiedzieć.




- Jezu. mój drogi, chcę rozpulchnić wyjście do Ciebie, pootwieram wszystkie drogi i wyjdę do Ciebie, po prostu wyjdę z tego ciała, które mnie tu więzi, które mnie oszukuje. I oszukało wtedy. Jak ja mogłam być taka uparta.
Przebacz mi proszę.
- Przeprosiny przyjęte. 
WIem, że to cierpienie znosić Mnie tutaj.
- Znosić?
- I owszem, znosić
- Jeśłi chodzi o Mnie, w kwestii tego znoszenia mam odmienne zdanie.
- Dobrze nam idzie.
- Będę oddawać Tobie całe współczucie. Moje.
- Nawet o tym nie myśl.  Nie możesz złamać danego Mi słowa. Wiesz o tym jaka to męczarnia patrzeć na ciało, na duszę, które cierpią.
- Wiem, widziałąm Ciebie w cierpieniu.
- Więc wiesz jak to jest.  Takiego cierpienia, jakie zniosłaś dla Mnie, nie radziłbym nikomu.
-*************************
-***************************
- Ty wypełnisz mnie całą i moje ciało tego nie zniesie. 
- Żądaj szacunku, nie wypełnienia.
- Przecież Ty wiesz. jesteś jedynym mężczyzną na świecie , który...
- Który co?...
- Walczy dla mnie? Ale tak naprawdę walczy, majac przede wszystkim zawsze mnie priorytetowo.
Przecież wiem.
- Ja Ci służę.
-Co to znaczy- służę Ci?
- Robię wszystko dla twojej większej wygody- ze Mną w roli głównej.
Patrz, oboje zatem jesteśmy spełnieni.




- Chryste..
- Nie żałuj słów Myszko.
_****************************
-**************************
- Supersłowa!
Wraca mi umiar.
I Rozsądek.
- Myszko, to tak każdy, dla zabawy , może powiedzieć, że Mnie kocha. Co z tego, że Mnie kochają, mówią, że Mnie kochają.. Co z tego?
Myszko, jesteś taka krucha...
- I szacunek. 
- I w innych Domach mogłoby tak być- gdyby Mnie kochali.
Gdyby ktoś pokazał Mnie ludziom. Kiedy w Boze ciało idę przez miasto, tak..
- Nie mogę tego napisać. To byłaby przesada.
- Myszko, ucałuję twoje piszące ręce. Jesteś taka mądra, taką cię chcę, taką cię szanuję, taką ciebie chcę. , taką ciebie pragnę uściskać.
- Myszko!
- Nie mogę Cię nie mieć.
Nie mogę.
- **********************
- **********************     

- Oddaję Ci mój szok, Jezu.
- Chętnie po niego wyciagam dłonie. Nie chciałam Cię szokować.


-***
-***

- Myszko, nie chodź sama po Domu. Tylko o  to cię proszę. 
- Oddaję Ci kochany Jezu wszystkie swoje widzimisię. 
- Weź Mnie w ramiona Myszko! Oddaję ci się cały..
- <3
- Jesteś taka kruchutka.....                                                                                                                                                                 

poniedziałek, 27 października 2025

Łzy

 - Myszko, czy ty Mnie słyszysz?
- Nie bardzo.
- .......................................
- Myszko, nie bedę mógł mówić do ciebie, jeśli nie będziesz chciała Mnie słyszeć. Jesteś jeszcze młoda, kochanie..
- Tak, ale te wszystkie rzeczy odcisnęły na mnie piętno. 
- Jakie piętno kochanie? Jesteś taka malutka w moich ramionach.
- Jak kaczuszka. Żółciutka, nieopierzona kaczuszka. Wymagasz ode Mnie więcej. Wciąż więcej.
No dobrze. Cóż. Czy mam mieć wynaturzone kształty?
- Jak komik? Nie kochany Niczego bym tak bardzo nie zniosła, jak Twojej zakapturzonej mowy.
- Czyli jestem jak kat w czerwonym kapturze i ręce mam oparte o topór?




- ..........
- Zaskoczyłem cię?
- Mam juz dość  cmentarzy.
- Przecież chciałaś umrzeć.
- Nie tak.
- Czyli jak? Śmierć jest jednakowa. To zniszczenie. Przekształcenie materii w niebyt.
- Ty też..
- Nie Myszko. Nie pozwolę ci się wyśliznąć. Rozmawiamy przecież o tobie. Zawsze o tobie.
- Liczy się perła, nie łzy perłopława?
- Właśnie. Choć. To zależy. Jeśłi założyć , że perła to ty, a łzy to ty
-a łzy to Twoje poświęcenie? Nic nie trwa wiecznie. 
- Nie Myszko, z wyjątkiem Mojej miłości do ciebie. 
-Ja mam agonię wypisaną w moim prawym oku. 
Przez nie wyziera na świat zniszczenie, prawo, sprawiedliwość.
- A w lewym oku?
- W lewym jest miłość, skrajne poświęcenie, szaleństwo miłości, do granic absurdu.
- Więc Myszko...
- Ja Cię kocham Jezu.
- Ja chcę więcej od ciebie. Nie pozwolę ci tak zniknąć. 
-Chcesz więcej, więc przyjdź i weź. 
-Nie wezmę. Nie. Cierpliwosci.
- Mam przejść przez wszystkie fazy w cyklu? Ja już jestem poza cyklem. 




-Myszko... Kochanie...
- Cóż Masz dla mnie poza cierpieniem.
- Otwieram przed tobą swoje serce, to nie dość?
- Ależ ja jestem łasa na Twoje serce, pragnę go całą duszą, głoduję, skamlę, przychodzę prosić, błagam, leżę przed Tobą krzyżem.
Zwariuję. Przez Ciebie.
Nie chcę takiej miłości. Nie chcę. Zrozumiałam. Nie mogę tak dalej żyć. 
- Myszko! Nie dam Ci Krzyża większego od tego, który potrafisz nieść. Jeśli o Mnie chodzi nie dałbym ci go wcale. Po co?
Ty już przeniosłaś wszytkie krzyże. Po krzyż zapomnienia włącznie. Nie wracajmy do tego.
- Chcę się uspokoić.
- Tego nie mogę ci obiecać skarbie. 
- Więc uspokoję się sama.
- Nie chcę tego oglądać. Kiedy przyjdziesz pić?
- Czy możesz mnie unieść? Mnie i mój krzyż?
- Czy mogę? Będzie to dla mnie zaszczytem.
Nieść twój krzyż? To dla Mnie skarb.
- Jezu
- Słucham
- Zaufałąm Ci.
- Wiem kochanie. Wiem. Wiem. Już dobrze. Moje, moje kochanie..
- Nie znajduję nigdzie i u nikogo ukojenia Jezu. 
Przestaje mi wystarczać i msza i modlitwa.




- Wiem kochanie.
- Słowo "cała jestem głodem" kiedyś mnei śmieszyły, teraz to jest słowo o mnie. Przechodzę wszelkie możliwe granice szaleństwa. Gdzie dojdę? Gdzie jestem? czy mój mózg ma jeszcze granice rozsądku?
Nie wiem, co mówię, co wygaduję, śnisz mi się w każdym słowie. Nie...
- Nie, Myszko- nie mów Mi nic więcej. 
- Mam rozstępy duszy.
- WIem Myszko, już dawno ci o tym mówiłem. To wszystko dlatego, że nie piszesz.
- Mogłabym pisać godzinami. 
- WIęc dlaczego nie piszesz? Nie szkoda ci przecież papieru?
- Słyszałam niedawno zdanie, że trzeba oszczędzać papier, bo mamy kryzys.
- Nie mów bzdur.
- Naprawdę.
- Myszko to żart. To na pewno był żart.
- Jezu, nie mogę już dalej. Nie wiem, co będzie.
- Nie martw się Myszko. Ja już się wszystkim zająłem. Nie płacz tyle. Jeśli już musisz, to Mnie "w rękaw" Chcę "mieć" wszystkie twoje łzy. Czyli tyle, ile będzie ci potrzeba. Mam nadzieję, że kiedyś jasno spojrzysz Mi w oczy i oboje będziemy się śmiali, z radością, bez oglądania się na łzy.
- Kiedyś w ogóle nie mogłąm płakać.
- I teraz ci tego nie życzę. Płakać też nie jest lekko.




- Nie jest. Kiedyś i każdą łzę, którą miałam uronić, roniłąm nad Tobą. Nad Twoim umęczonym ciałem. 
Nigdy nie płakałam nad sobą. Ani razu. Ani nad sobą, ani nad mężem, ani nad żadnym dzieckiem.
Tylko Ty Mnie wzruszałeś. Ty Jesteś jedynym moim początkiem.  To się tyczy wszystkiego.
- na dzisiaj dosyć już łez. Nie chcesz chyba, żebym i Ja się rozpłakał?
- Tego bym nie zniosła.
- No! Tak już lepiej. Zjedz sobie.
- Odeszła mi ochota od jedzenia.
- Nic dziwnego. Ale proszę- zjedz.  Zjedz dla Mnie. Proszę.
- No dobrze.

niedziela, 26 października 2025

Zagadki


 -Jezu, za wszelką cenę usiłuję zachowywać spokój.
-Przez to, co powiedzieliśmy ci dzisiaj o pornografii?
- Tak, to cięcie między uszy.
- Zrozumiałaś Mnie Myszko.
- Tak, nawet wyobraziłam sobie jak to wszystko ma wyglądać.
Usiłuję to wszystko wytłumaczyć sobie.
- A i nie wychodzi? 
- Nie.
- Jestem Mi potrzebna, tak?
- tak.
***********************
************************
- Chwila ulgi, Jezu.
- Myśl jak to dobrze.
- Połechtała mi uszy, mile.
- Wchłonęła się?
- Tak.
- Zasymilowała się?
- :) 
- Uśmiechasz się do Mojego SŁowa?
- Tak, bo chcę, żeby ci na nim zależało.
-Jestem.....
- Cicho Myszko, Cicho.
- Oddaję ci Jezu szok pustyni.



Jezu, ja nie wytrzymam tego chodzenia po ziemi.
Czemu mi z tym tak ciężko?
- Bo chcesz dorównać Moim krokom?
- Nie, chcę znowu zostać małą Myszką.
- I jedno i drugie to prawda.
Myszko, mów do Mnie. Bardzo dużo do Mnie mów.
- Jezu, bardzo mi ciężko z tym, że "z problemem" takim jak szukanie Ciebie nie można trafić do ludzi kościoła. 
- Można Myszko. Tylko, kiedy zaczęłaś Mnie szukać byłaś już mężatką , w sensie miałaś tu już męża na ziemi.To Ja to kochanie wszystko odwróciłem.  
Myszko- ty jesteś Mój majstersztyk. W tobie lokuję Mój majestat. Jedno twoje westchnienie do Mnie i Jestem, Jestem już przy tobie. Wkraczam w twoje ciało, w twój umysł, w twoje serce, w twoje życie intymne, w twoje życie małżeńskie...
- Już mi lepiej.
- Myszko, wkraczasz na statek i zastanawiasz się, co powiedzą marynarze, prawda?
- To prawda znana, stara jak świat.
- ALe co? Ty jesteś gorsza?
- Skąd to przekonanie?
- No skąd?


- Ty mi powiedz Jezu, nie zadawaj mi zagadek, proszę.
- W ogóle o tym nie myśl. Ty jesteś zorganizowana we Mnie w taki sposób, o jakim oni nie mają nawet pojęcia. 
Gdyby mieli żony, może byłby w stanie coś o tym powiedzieć.
- A nie patrzą na życie sióstr zakonnych?
- Rzadko, prawdę mówiąc
Zastanawiają się raczej skąd tyle wiesz o świętości.
Oni się uczyli tyle czasu, tyle lat, i nadal nie mają o tym tyle pojęcia- co My.
- Ale ja im częściowo powiedziałam. 
- Bingo.  Nie będą już się nad tym tyle zastanawiali .
- Chcę Cię zjeść.
- Chodź więc do Mnie, wprost do Mojego serca.                                                                                                                                                                                                                          


sobota, 25 października 2025

Zakochana Ziemia



 -Jezu.."
- Słucham...
- jestem przykra?
- Co ty mówisz, skarbie, słonko?
- Mam w sobie zaczyn słodowy..
- Bez tego nie ma dobrego piwa. A jest przecież złociste. Sama tak lubisz.
- Muszę być w takim razie pokorniejsza,
- Nie musisz .
- Spokój?
- Masz rozedrganie- to wszystko. Po tylu latach to naturalne.
- Pozwól temu wybrzmieć. 
- Działasz trochę jak kamerton, to prawda.
Ale to się staje działem duszy wrażliwej. Wszystko .
- Nie będę zatem dzieliła włosa na czworo.
Pozwolę temu- "wybrzmieć"
- Nie jesteś zniewolona, jeśli o to idzie.
Nic się nie stanie, czego byś nie chciała.
Zapewniam cię.



- Strach ma wielkie oczy?
- Włąśnie.
-Hm
- Za to cię kocham. Za to otwarcie na Wszelkie Boże- w Trójcy Św-  otworzenie szeroko drzwi na działanie Ducha Świętego. 
- Myślałam, że tego nie potrafię.
- Myliłaś się zatem.


******************************************

- Budzik dziś nie zadzwonił. 
- Kocham cię taką- spóźnialską, spóźnioną, zuchwałą,
-I...?
- I wrażliwą na wszelki poryw Mojego "Bluźnierczego" Serca.
- Dlaczego "bluźnierczego"?
- Kocham cię i tak.

********************************************



- Nie mogę mówić wprost.
- Co nie oznacza, że nie możesz mówić wcale. Jesteś taka wrażliwa. I inteligentna. I spełniona.
Nareszcie. Moja Myszka Mnie wielbi. 
czekałęm,, kiedy Mi to powiesz - oddaję Ci wszelką niewierność mojego serca"- naprawdę na to czekałem. 
- Teraz już mnie masz.
- Trzymałem cię za słowo- jesteś mało inteligentna i mało wrażłiwa....
-...i mało wykształcona...
- To pośpiech. To tylko pośpiech.
- Albo lenistwo.
- O lenistwie nie może być mowy.
- Daj Mi dokońćzyć.
Wszelkiej chwały Ci nie dostaje - jeśli tragizujesz. Pozwól sobie pić  wino, to ci dobrze robi. 
Nie patrz na duchowy szczyt , czy on przyjdzie , pokonaj pokusę gapienia się na własne szczęście.
Porzuć owoc komfortu i "ruszaj " się we Mnie.
- "Ruszać " się w Tobie, aha
-Myszka.
- Słucham skarbie.
- Myślę, że nie umiem słuchać przez moją poprzednią śmierć męczeńską. Lękam się ludzkiej agresji przeciwko mnie. 
-masz dobre wyczucie  sytuacji,
Myszko,musimy  kluczyć - to ci się spodoba.
- Kluczenie- bene
- Wyciszenie zatem.
- Wyciszenie- Myszko. Nie będzie bolało.
- Będzie. Przecież wiemy o tym Oboje.
- Nie da sie inaczej skarbie.
- Ale tylko z Tobą. 
-Nie zaczynaj.
- Zaczynam "ruszać " się   w Tobie
- Zakochana ziemia.
- No dobrze, niech Ci i tak zatem będzie.   

      


                                                                                                                                  

Netykieta- jak pisać maile