- Tęsknię do rozmowy z Toba Jezu.
- Przecież Mnie masz.
- Niby prawda, ale ..
- Wiem o co chodzi.... Chodzi o naszą skromną intymność.
Nie podobają ci się środki bogate w kościele?
- Nie wyciągaj kochany pochopnych wniosków.
- Chodzi o kompromis? Tak?
O skrajność?
- Mam niejasne przeczucia:), że spodobamy się sobie bez skrajności.
Ja to wiem.
Odzyskam siły
...............................
.....
Muzyka jest piękna
Wypowiada moje serce w Tobie- taki spokój.
- Pokój Myszko.
- Mogę "pić".
- I "jeść".
-Przepraszam Ciebie. Musiałam to powiedzieć.
- Z niejakim żachnieciem?
Ale z jakim zaangażowaniem :)
- Nie śmiej się ze mnie :)
Jestem taka zaogniona.
Byłam.
- Nadal jesteś. Moja Oblubienica Słowa musi, słyszysz ?- MUSI- być jak katharsis.
- Co mówisz?
Prze-pra-szam-Cie-bie
- Na dziś starczy przepraszania.
Ja ci mówię, to są odrębne sprawy .
- Nie chcę iść do spowiedzi.
Jeszcze nie.
- Nie musisz. Przyjdź wtedy, kiedy bedziesz uważała.
Serce Mi nie pęknie, - na dwoje- bo zdaje się tego się obawiasz i wydzierasz Mi to serce.
- Tak, stoję pod Twoimi drzwiami i....
- Żartujesz? Nie ma pomiędzy Nami żadnych drzwi.
- Wyważam wyważone?
- Takie wyważone to to nie jest. :)
Bez mężczyzny nie ma nauki.
- Jest.
- Nie ma.
- Chcesz mi udowodnić, że nie ma?
- Nie muszę ci udowadniać kochana Myszko, że nie ma.
- Jesteś więc mizogin:)
- Myszka!
- Ty Jesteś moim mężczyzną. Dlatego nei ma. - dla mnie.
- Jest. ALe ty nie skorzystasz.
- Jesteś przewrotny?
- Nie-skarbie- to odpowiedź, którą karmi cię sztuczny świat, wokół ciebie. Nic dziwnego, że tak szalejesz na Moim "łonie".
- Idę i na piersiach i na plecach noszę Twoje Imię.
Tak mi z tym dobrze.
- Wisior.
- Co wisior?
- Domyśl się
- Jeżeli myślisz, że założę teraz okulary i będę jak ..
-jak?
- To przemoc psychiczna- nie rób tego jeśli nie chcesz.
- Prawo się się miesza z przywilejem.
- Jestem normalna.
- Oczywiście, ze jesteś. Z twoimi potrzebami jest wszystko w porządku.
- Traktuję ten pobyt tutaj na ziemi znaczy, jako konieczną ablucję. Traktuję to trochę wysiłkowo. Jestem cały czas gotowa by odejść - mam spakowane duchowe "walizki" .
Cały czas jestem gotowa , by odejść.
A Ty przychodzisz i każesz mi cieszyć się ciałem.
Nie "jakimś" ciałem, tylko Moim ciałem.
Cóż w tym grzesznego, gdzie tu jest Twój wysiłek?
- Przy przechodzeniu przez otwartą bramę.
Lękam się się odrywania od ciała.
- To są strachy z czasów, kiedy odrzuciłaś Mnie jako Przewodnika.
- Przepraszałam Cię.
- Nie o to idzie. chodzi o to, że już dawno minęło.
- To trudne. To bardzo trudne.
- Dlatego masz złożone ofiarowanie na Eucharystii.
Wymyśliłem tak, bo myślałem, że Mi serce pęknie na twój widok, kiedy patrzyłęm na to, gdzie jesteś.
- Gdzie?
- Nie było pytania Myszko.
- Ja już wszystko wybaczyłam
- Nie było nawet jednej duszy, która by cię osłoniła.
nawet jednej.
To musiało się tak skończyć. Ostrzegałem cię. Ale byłaś WTEDY taka zatwardziała.
Byłaś piękną dziewczynką, a Znajdowałaś tyle argumentów aby Mnie odsuwać.
- Kocham Ciebie, choć juz tak późno.
- Całe szczęście, że karierowiczostwo znudziło ci się.
Jestem "moralnie" wniebowzięty.
- Szkoda, że mnie tam jeszcze nie zabierasz.
- Ni emógłbym. Nie chcę się z toba rozstawać.
- A czy mogę Twoją kwestię - "Chcę być blisko domu,", zamienić na "chcę do domu?"
- Proponujesz mi więc łaskę uświęcającą w sumieniu?
- Tak, Coś takiego mam na myśli.
- Mhm. A czy mogę się zastanowić co to takiego?
- Nie. nawet chwili nie dam ci do zastanawiania się.
- Więc?
- To jest twoja łaska.
- Jezu...
- Tak..
- Dajmy już spokój molestowaniu.
- Nie, Myszko, jeszcze trochę.
Dosyć kwarantanny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz